Szukaj:Słowo(a): 80 dni do okoła świata

Kurde ludzie, ZARTOWALEM przeciez :)))))



Buahahahaha - no widzisz Krawiec - tak to bywa - czlowiek by sie ponabijal,
a tu ludzie laury wreczaja. Innym razem dumnie wypinajac piers pokazuje swe
wiekopomne dzielo, a tu: "Eee, no co Ty - zarty stroisz??!..." ;-))

Na marginesie - pomysl gicior!! - znaczy sie sugeruje Panu Rafalowi flashke
wykorzystac (nie pic!). Pewnie ze dwa dni popracuje!!! ;-)))

Qrna - a pomysl na strone w "80 dni dookola swiata"?????? ;-)))

Pozdrawiam i czekam na pomysly
Sas


*** Znacie pewnie opowieść o gościu, który wyprowadził z Hamelin szczur
grając na flecie, a wadze miasta mu nie zapłaciły, więc wyprowadził też z
wszystkie dzieci? Jak nazywamy tego flecistę PIEDA PIPERA z Hamelin po
polsku?

*** Kobieta została oskarżona o prostytucję "in West London Air Terminal",
czyli we wschodnim teminalu portu, czy w terminalu we wschodnim Londynie?

*** CIRCUMNAVIGATION - ??



okrążenie (np. opłynięcie) Ziemi (w 80 dni dookoła swiata, itp.)

*** DECKS - (na lotnisku jak je dokładnie nazywamy: "tarasy dla gości"?



tarasy widokowe

*** SECTION FOR LIGHT AIRCRAFT - dział/oddział zarezerwowany dla lekkich
samolotów? (nie wiem czy mówimy "lekkie samoloty")

*** PARKING HANGARS - po prostu hangary, czy jest fachowa nazwa? "hangary
do parkowania samolotów", "hangary postojowe"?

*** Facet przytula kobietę, przyciska do klatki i czuje, że chce nagle
"CRUSH HER OUT OF EXISTENCE" - jakie macie propozycje? wycisnąć z niej soki
życiowe nie bardzo mi się podoba

Z góry wielkie dzięki

--
Archiwum grupy http://niusy.onet.pl/pl.hum.tlumaczenia



Kilka sugestii.
MGornicz


| A to i tak byl zloty okres dla formatu. Od polowy lat 50. do konca 70.
w
| Hollywood wyszlo cos kolo 60-70 filmow nakreconych na 70 mm, czyli
srednio
| co roku pojawialo sie pare sztuk. Ale nie sugerowalbym sie tym. Na
| przelomie lat 50. i 60. naprawde uwazano, ze spektakularne, wielkie
| widowiska powinno sie krecic na 70 milimetrach. Nie mialem czasu
poszperac
| w zrodlach, ale to nie byloby dziwne, gdyby Ford postanowil krecic
film w
| tym formacie. Zdaje sie, ze ograniczen finansowych praktycznie nie
mial.

Jesteś pewny tego "od połowy 50."? Ja pierwsze pozycje znajduję z 1959
właśnie.



Nie, no pierwszy z tych publicznie ogladanych byl 30 lat wczesniej - w
1929 roku. Ale do lat 50. produkowano takie filmy sporadycznie. Zdaje sie,
ze ten zloty wiek liczy sie od "W 80 dni dookola swiata".

A pojedyńcze kopie robi się zresztą do dziś - często wykorzystywane do
jednego pokazu tylko...



No i oczywiscie duzo filmow dla prezentacji wielkoekranowej kreci sie
wlasnie w 70 mm.

Cześć wszystkim

Nie, no pierwszy z tych publicznie ogladanych byl 30 lat wczesniej - w
1929 roku. Ale do lat 50. produkowano takie filmy sporadycznie. Zdaje sie,
ze ten zloty wiek liczy sie od "W 80 dni dookola swiata".



 1958 rok, zgadza się... Ale pierwszym szeroko reklamowanym filmem 70mm
był musical "Oklahoma, Oklahoma" z 1955. Wprawdzie taśma była tylko 65
mm, ale system ten sam Todd-AO.

--
Michal Chacinski



--
Pozdrowienia
 Janek          http://www.astercity.net/~janekr
Niech mnie diabli porwą!
Niech diabli porwą? To się da zrobić...

Trwa konkurs lotów narciarskich. Pierwszy skacze Ahonen. Po chwili spiker
ogłasza:
- 80 metrów.
Zirytowany skoczek wrzeszczy: - Po co czytałem wczoraj W 80 dni dookoła
 wiata?
Drugi skacze Szmitt
- 303 metry   krzyczy spiker.
Szczę liwy Niemiec mówi:
- Nie bez powodu czytałem wczoraj Dywizjon 303.
Zdenerwowany Małysz biegnie do Tajnera:
- Nie skaczę!
- Dlaczego?
.- Czytałem wczoraj 20 tysięcy mil podmorskiej żeglugi!

--
Pozdrv!
Andrzej
http://glajty.w.interia.pl



I tak dobrze ze nie czytal  "Osiemdziesiat dni dookola swiata "
Wojtek

| Trwa konkurs lotów narciarskich. Pierwszy skacze Ahonen. Po chwili
spiker
ogłasza:
| - 80 metrów.
| Zirytowany skoczek wrzeszczy: - Po co czytałem wczoraj W 80 dni dookoła
 wiata?
| Drugi skacze Szmitt
| - 303 metry   krzyczy spiker.
| Szczę liwy Niemiec mówi:
| - Nie bez powodu czytałem wczoraj Dywizjon 303.
| Zdenerwowany Małysz biegnie do Tajnera:
| - Nie skaczę!
| - Dlaczego?

| .- Czytałem wczoraj 20 tysięcy mil podmorskiej żeglugi!

| --
| Pozdrv!
| Andrzej
| http://glajty.w.interia.pl

I tak dobrze ze nie czytal  "Osiemdziesiat dni dookola swiata "



Bo to już Ahonen czytał :)

| Trwa konkurs lotów narciarskich. Pierwszy skacze Ahonen. Po chwili
spiker
| ogłasza:
| - 80 metrów.
| Zirytowany skoczek wrzeszczy: - Po co czytałem wczoraj W 80 dni
dookoła
|  wiata?
| Drugi skacze Szmitt
| - 303 metry   krzyczy spiker.
| Szczę liwy Niemiec mówi:
| - Nie bez powodu czytałem wczoraj Dywizjon 303.
| Zdenerwowany Małysz biegnie do Tajnera:
| - Nie skaczę!
| - Dlaczego?

| .- Czytałem wczoraj 20 tysięcy mil podmorskiej żeglugi!

| --
| Pozdrv!
| Andrzej
| http://glajty.w.interia.pl

| I tak dobrze ze nie czytal  "Osiemdziesiat dni dookola swiata "

Bo to już Ahonen czytał :)



Osiemdziesiat slownie - inna regula - wiec zostalo dookola swiata  :)
Wojtek

Jak już wszyscy się pytają i różne trasy, to i ja się spytam.
Co polecacie w temacie Opole-Ostróda (miejscowość na mazurach, przy
krajowej 7ce, niedaleko Olsztyna).
Zawsze jeździłem Opole - Częstochowa, potem "gierkówka" do Warszawy,
przez Warszawe przejazd jest prosty okrutnie na kierunek Gdańsk, potem
7ką aż do Ostródy (kawał za warszawą jest 2pasmówka, potem dość szeroka
droga ekspresowa z poboczami)

Na mapie wygląda idiotycznie, dookoła świata w 80 dni, ale czasowo
wychodziło mi zawsze nieźle (5-6h). Ale kupę moich znajomych upiera się
by jechać "przełajowo", tzn na Kępno/Kalisz/Konin/Toruń itp, że jest
dużo krócej i tak samo szybko... W zasadzie mogłbym spróbować "na
czuja", ale kiedyś raz zaeksperymentowałem drogę
Wrocław-Poznań-Toruń-Ostróda i zdecydowanie nigdy_więcej_wojny! :)

No dobrze, pytanie tylko czy do tych 150 ton wliczamy opakowania..



Brutto. Takie są mniej-więcej wielkości składów żarcia. Nawet jeśli założyć,
że tylko 50% z tego to "żarcie netto", to masz jakieś pół tony jedzenia na
członka załogi. Zjesz więcej niż 1,2 kg dziennie ;)?

ale mniejsza o to. Ale co z załogą ? Planowali wymieniać ją




jest, że _normalne_ patrole trwały o wiele krócej. Po porstu, nie było
potrzeby wygłupiania się, chyba że dla celów badawczych. Stąd, zakłądam,
informacje o "90-120 dniach". Ale co innego rutynowy partol, co innego
wojna. Tajfuny miały być zdolne do pozostawania w morzu bardzo, bardzo
długo. Do leżenia na dnie i czekania, by ujawniły się nowe cele dla ich
rakiet [np. odtwarzające się USA]. Pomyśl sobie, jaki atut posiada
mocarstwo, które jest w stanie zachować w rękawie 1200 głowic _nawet_ po
zakończonej wymianie nuklearnych ciosów....

A przy okazji : wiadomo ile trwały najdłuższe patrole Tajfuna/Ohio ?



Obawiam się, że publicznie nie. Ja wiem o przynajmniej jednym rejście
Tajfuna dookoła świata. Ale co to za wyczyn w latach '80...?
ALAMO

| Widac ze koledzy nie czytaja SF.
| J. Zajdel "Cylinder van Troffa"

Rzeczywiscie tego nie, ale tu jest przeciez nie jakas tam science fiction,
ale najprawdziwsza i najpowazniejsza paranauka!

Pozdrowienia, Waldzio.



P.S. My, stare scepaly, pozostalismy na etapie Julka Verne'a z jego armata
do strzelania w Ksiezyc. Wtedy dookola swiata trudno sie bylo wyrobic
w 80 dni, a teraz wielu juz przebakuje o jakichs warpach i V = 100*c.

Gdzie nam tam do Zajdlow...

Pozdrowienia, Waldzio.


Bez przesady - czytało się te "W 80 dni dookoła świata" ;).



A, ja podejrzewalem raczej o wiedze zaczerpnieta z filmow o Bondzie ;)

W tych, w ktorych bylem tutaj, zapraszajacy mial po prostu "owarte konto" i
dostawal rachunek co miesiac. Pieniedzy bezposrednio nikt nie dotykal, wiec
ewentualne snobizmy kartowe obslugi nie wchodzily w gre.



| Bez przesady - czytało się te "W 80 dni dookoła świata" ;).

A, ja podejrzewalem raczej o wiedze zaczerpnieta z filmow o Bondzie ;)



No cóż, postać Bonda to takie wyobrażenie o dżentelmenach, które budują
sobie ludzie nie mogący pretendować do tej sfery. Albo raczej, znając
Anglików, złośliwość parweniuszowskiego światka X muzy względem
wymierającej klasy wyższej. Poza tym, choć może nie przyglądałem się zbyt
uważnie, Bonda raczej nie pokazywano w klasycznych brytyjskich klubach?

T.

Hmm... oczywiście jak zawsze nie mam pieniędzy, no ale coś tam się wyskrobało i kupiłam ostatnio:
- "Wampira" Reymonta
- Poezje Poe'go
- Dwa tomy opowiadań tegoż samego
- "Dwie Diany" Dumasa
- "Czarny Tulipan" znów tego pana
- "Znaczy Kapitan" Borchardta
- "Korsarza" Conrada
- "Niepokonanego" i "Komu bije dzwon" Hemingway'a
- dwa tomy "Tiary i korony" Jeske-Choińskiego
- "W 80 dni dookoła świata" Verne'a

...ufff... to by było na razie tyle.
Hihihi... Uwielbiam kupować książki!
nie pamietasz Pani łyżeczki? heh... Sasiedzi, Fraglessy, Muppety(dziadkowie mnie rozwalali ), D'artagnan. A pamietacie Dzekiego i Nuke? Kiedys uwielbialam te misie. Wiadomo -Pankracy... W 80 dni dookola swiata - dlugo by pisac. Gdzie teraz te bajki? Kurcze zamienila bym kazda kreskowke z "superbohaterami" na stare bajeczki z dziecinstwa.

A pamieta ktos z Was film WODNE DZIECI Pamietam jaka nim bylam zachwycona, nie pamietam czy w przedszkolu czy juz w szkole bylam jak poszlismy grupowo na niego do kina to byly czasy...
Możesz też umieścić Tolkiena lub Sapkowskiego
Jules Verne: Pięć tygodni w balonie ,W 80 dni dookoła Świata”, „20 000 mil podmorskiej żeglugi

Literatura science fiction posiada róznież podgatunki. Jednym z nich jest antyutopia do której zaliczaja sie:
Podróże Guliwera Jonathana Swifta
Rok 1984 George’a Orwella
Nowy, wspaniały świat Aldousa Huxleya,
Władca much Williama Goldinga,
Fahrenheit 451 Raya Bradbury’ego,
Folwark zwierzęcy Orwella.
Pożegnanie jesieni Witkacego
"Phantom", reż. Friedrich Wilhelm Murnau

Nie mam Arte, ale mam neta.

Krwawa niedziela – 29.10., TVP 1, godz. 22:55
Sklep przy głównej ulicy - 30.10., TVP Kultura, godz. 14:30
Skarb - 30.10., Kino Polska, godz. 17:40
Basen - 30.10., TVP 2, godz. 22:10
Karnawał dusz - 31.10., Ale kino!, godz. 20:00
Noc żywych trupów - 31.10., Ale kino!, godz. 21:30
Noce i dnie (1) - 01.11., TVP 1, godz. 10:45
Noce i dnie (2) - 01.11., TVP 1, godz. 13:40
W 80 dni dookola świata - 01.11., TVN 7, godz. 11:40
Znachor - 01.11., Kino Polska, godz. 14:55
Piknik pod wiszącą skałą - 01.11., TV 4, godz. 15:00
Duża ryba - 01.11. Polsat, godz. 16:05
Amelia - 01.11., Ale kino!, godz. 20:00
Siedmiu samurajów - 01.11., TVP Kultura, godz. 20:30
Zabić księdza - 01.11., TV 4, godz. 21:00
Misja{/b] - 01.11., TVP 2, godz. 00:05
[b]Matka Boska morderców - 02.11., TVP Kultura, godz. 20:30
Lśnienie - 02.11., TVN 7, godz. 22:35
Buntownik z wyboru - 02.11., TVP 2, godz. 23:00
Schmidt – 07.11., TVN 7, godz. 20:10

[ Dodano: 19-10-2007, 23:08 ]


Willy Fog - W 80 dni dookoła Świata / Vuelta al mundo de Willy Fog, La (1995)
DVD-RIP ; AVI ; Dubbing PL
Animacja

Czy możliwe jest okrążenie Świata w 80 dni ?... Pan Sullivan zadaje to proste pytanie Williemu Fogowi w Londyńskim Reform Clubie, i zakłada się z nim, że jest to niewykonalne. Kiedy Willy Fog przyjmuje zakład, zaczyna się szalony wyścig z czasem. Znaczy to, że miły lecz nieco flegmatyczny dżentelmen i jego przyjaciele: Rigdon i Tico oraz ukochana Księżniczka Romy, będą musieli podróżować pociągiem, statkiem, balonem a nawet na słoniu, aby udowodnić, że uda im się dokonać tego niezwykłego wyczynu. Z Londynu do Hong Kongu, z Paryża do Bombaju, z Tujuany do Singapuru, Fog i jego kompani muszą pokonać wrogów wysyłanych przez nieuczciwego Sullivana, który zrobi wszystko aby nie przegrać zakładu. Seria filmów z udziałem Willy Foga cieszy się od wielu lat uznaniem dzieci na całym świecie. Edukacyjne walory filmów w połączeniu z wysokiej klasy animacją oraz stereofonicznym dźwiękiem wersji polskiej zapewnią najmłodszym chwile wspaniałej zabawy.

Video: XVID 640x480 25.00fps 1091Kbps [Video 0]
Audio: Dolby AC3 48000Hz stereo 192Kbps [Audio 1]

* Musisz się zalogować aby zobaczyć linki *

Próbowałam jedną taką czytać, to chyba był "Pamiętnik Księżniczki"; bibliotekarka mi poleciła "a bo to dziewczyny tak chętnie wypożyczają". Nie chcę obrażać tych, którym się ta "książka" spodobała, ale ja ugrzęzłam na pierwszych stronach. Od takich lektur trzymam się z daleka, ponieważ uważam, że są one dla mnie zbyt mało ambitne.



W całości się zgodzę. Ja gustuje w książkowych klasykach. Kocham je i mogę czytać bez końca (w sumie ze mnie taki mały mól książkowy) czyli "Opowieść Wigilijna", "W 80 dni dookoła świata" i mam zamiar jeszcze przeczytać "Wyspę Skarbów". Bardzo zainteresowała mnie również seria "Mikołajek". Może i nie śle jakiegoś przesłania, może jest napisana łatwym językiem, ale ma w sobie to "coś" co powinna mieć dobra książka i co jest w moich klimatach. A niektóre rozdziały naprawdę rozśmieszają. Poza tym pisał je Goscinny (kochany Asteriks czy Lucky Luke) a ilustrował Sempe którego ilustracje bardzo cenie (ma taką ładną kreskę).
mozliwe.. :-))
Nowa wersja "W 80 dni dookoła świata"
http://www.imdb.com/title/tt0327437/fullcredits
do tego John cleese i Owen Wilson..
i dla mnei jakis przekręt.. nie ma w obsadzie lady Audy..
Najgorszy film jaki widziałam w kinie to 'Liga Niezwykłych Dżentelmenów



ja widzialam na videło i nawet byl ok, ale fakt ze robialm pryz nim 1000 innych rzeczy :) BYl zabawny :P Ale do kina bym nie poszla :P

Ja dzialam w kinie "80 DNI DOOKOLA SWIATA" - jezu co za chala :P Ale jaka :P Makabra :P
A i "Immortal" - cos nie do rpzejscia w ogole...
Wszyscy wydzicli z minami - eeee. o co chdozilo eee?
------------------------------------------------------------



Data premiery: 1956-10-17 (Świat)
Produkcja: USA
Gatunek: Romans, Przygodowy, Dramat, Familijny, Fantasy, Komedia

Reżyseria: Michael Anderson
Scenariusz: James Poe, John Farrow
Zdjęcia: Lionel Lindon
Muzyka: Victor Young



Phileas Fogg - angielski dżentelmen w każdym calu zakłada się, że w ciągu 80 dni okrąży świat dookoła. Razem ze świeżo zatrudnionym francuskim kamerdynerem ruszają w podróż. Za nimi podąża detektyw angielskiego Scotland Yardu pan Fix, który będzie się starał go aresztować za obrabowanie banku. W Indiach Fogg ratuje od spłonięcia żywcem księżniczkę Aoudę, z którą razem kontynuuje swą podróż. Wspaniała ekranizacja książki Verne'a, nagrodzona 6 Oscarami.



Shirley MacLaine : księżniczka Aouda
David Niven : Phileas Fogg
Cantinflas : Passepartout
Robert Newton : pan Fix
Marlene Dietrich : hostessa
Frank Sinatra : pianista
Buster Keaton : dyrygent
John Gielgud : Foster
Fernandel : Coachman
Peter Lorre : japoński steward
Barry Norton : Extra
Charles Boyer : Pan Gasse

------------------------------------------------------------
Palm Islands w Dubaju jest to zespół trzech największych sztucznych wysp na świecie, usypywanych od 2001 roku na dnie szelfu u wybrzeży Dubaju. Każda z wysp będzie miała kształt palmy z falochronem dookoła, który będzie je oddzielał od wód Zatoki Perskiej.

Na wybudowanie trzech wysp holenderska firma Van Oord Dredging zużyje 80,000,000 m³ materiału skalnego z dna pobliskiej zatoki.

Palma Jumeirah

Wyspę zaczęto usypywać w czerwcu 2001 roku. Budowa miała zakończyć się w 2006 roku, ale z powodu zmian dokonanych w projekcie powinna być ukończona w 2007 roku. Na wyspie mają być wybudowane trzy pięciogwiazdkowe hotele, każdy o innym charakterze narodowym: Okinawa, Brazylia i Wenecja. Na liściach palmy znajdować będą się domy letniskowe, które zostały wystawione na sprzedaż już w 2004 roku. Domy zostały sprzedane w trzy dni po rozpoczęciu aukcji, a kupowali je także ludzie bardzo sławni np. David Beckham.
25° 06′ 28″ N, 55° 08′ 15″ E




A Propo repertuaru to u nas grają, lub będą grać niedługo :
-Alexander
-Wimbledon
-BJ w Pogonoi za rozmumem
-Expres Polarny
-Garfield
-Immortal - Kobieta pułapka
- Iniemamocni
- Komórka
- New York Taxi
- Pamiętnikii księżniczki2 : Królewskie zaręczyny
- Powrót do Garden State
- Rybki z ferajny
- Sky Kapitan i świat jutra
- Sztuka spadania
- Śwęta Last Minute
- Upadek
- W 80 dni dookoła świata
- Zły Mikołaj

gnomus:

90 dni urlopu



przyda mu sie,

myknie sobie W 80 Dni Dookoła świata, a pozostale 10 dni spozytkuje na czytanie ksiazek zagryzajac miedzy akapitem pomidorkami

Sisior:

W 80 Dni Dookoła świata



wyslij mi jakas pocztowke

kolo_lodz, ja czekamjuz dosyc dlugo na ta osobe ktorej moglabym sie "wyzalic, nie mowie tez ze bylaby to sytuacja jednostronna, bo lubie ludzi sluchac. Ale jakos ludzi ktorych do tej pory spotkalam(sa malutkie wyjatki, ale zapracowane)nie interesowal moj los. A ja sie nie lubie ludziom narzucac, bo i po co.Ale dzieki za modlitwe:)

A co do ciebie nirnaeth, to zaskoczylas mnie tym listem naprawde...Nie wiem co powiedziec, bo taki piekny. tak jak bys na 80% wiedziala jak to ze mna jest.Niesamowite. Ale mimo to powiem Ci, że ja nie umiem usmiechac sie prze lzy. Kiedy mam problem to jestem smutna i juz.Nie twierdze jednak ze rozkoszuje sie tym swoim podejsciem do zycia. tym ze narzekam i pesymistycznie patrze na swiat. Ja wrecz przeciwnie chce to zmienic, tylko tak jak juz kiedys powiedzialm staram sie i walcze, ale po paru dniach ktos wbija mi znow noz w plecy i wszystko musze budowac na nowo. A ja juz nie mam sily, coraz czesciej wole sie poddac, choc pozniej tego zaluje. kapituluje....Nie czuje sie pewnie w tej nierownej walce. Wiem ze dobro podobno zawsze zwycieza, ale nie widze tego dookola i daltego watpie;;;(((

pozdrawiam jeszcze raz i dziekuje.

P.S: Wiem ze z takimi jak ja bardzo trudno sie dogadac, bo pesymista zawsze znajdzie kontrragument. Wybaczcie...
Witam
Dalsze moje rozważania na ten temat.
W latach młodości od lat 7-miu może do 13-tu co roku wyjeżdżaliśmy z ojcami w kraj. Pamiętam takie zdarzenie na terenie pięknego ogrodu
wewnątrz koscioła św. Barbary w Krakowie, tam byli o.o jezuici. Po śniadaniu poprosili nas o zerwanie czereśni na kompot do obiadu z wielkiego drzewa ( czeresni) właśnie w tym ogrodzie. Ale jak to chłopakami - nienasycone. tak długo zrywaliśmy owoce dopóki cały teren pod drzewem nie pokrywały pestki a w brzuchach naszych były tylko czereśnie, wtedy to rwaliśmy juz do kosza.
W tym roku byliśmy z dwoma ojcami o.Józefem Antosem i o.Józefem Możdżeniem. Bez ich w zasadzie wiedzy poszliśmy do o.Grabka w odwiedziny ,który wówczas był w Krakowie . Z nim poszliśmy na Wawel i trochę tam pobyliśmy. Ojcowie z Kłodzka byli zdenerwowani bo nie wiedzieli co się stało, czuli się za nas odpowiedzialni. Dali nam wtedy wolność i po 50 złotych na każdy dzień pobytu na jedną osobę . Wtedy było to sporo. Jedliśmy sami obiady kolacje sniadania lody itp i nawet byliśmy w kinie "Warszawa" ( w Krakowie) na filmie panoramicznym (w Kłodzku jeszcze nike było kina panoramicznego ) a film to " W 80 dni dookoła świata". Spaliśmy pod Krakowem w Przegorzałach gdzie u góry była kwatera Hansa Franka i wielki schron w kształcie wielkiego niemieckiego hełmu. Były tam sutanny czarne pewnie po klerykach, ubraliśmy się w nie i wyglądaliśmy jak młodzi klerycy. Na nabożeństwie
wszyscy na nas patrzeli a my byliśmy tacy dumni.
oscar
80 dni dookoła swiata - przesympatyczny film ;P fajnie się ogląda, dobre dialogi i całkiem śmieszne ;) polecam, a co! :)

Harry Potter i więzień azkabanu - haa, uwielbiam Harrego :D co prawda książka jest lepsza, ale filmy też całkiem niezłe.
Kariera Nikosia Dyzmy - polskie filmy z Cezarym Pazurą są wg mnie świetne! po prostu uwielbiam ;)
[nie ma to jak TVN... ;) ]
Zacznijmy od tego, że istnieje przepyszna strona - spis wszystkich japońskich filmów animowanych legalnie dystrybuowanych w Polsce: http://anime.info.pl/index.php . Sporo z wymienionych na niej pozycji emitowanych było (lub wyświetlanych - bo są też kinówki) przed 90 rokiem, ewentualnie trochę po. Stąd ciekawość, czy ktoś z forumowiczów miał przyjemność coś z tego repertuaru oglądać

P.S. Oczywistych oczywistości typu "Pszczółka Maja" nie liczę

Dla kogo oczywistości dla tego oczywistości. Byłam w szoku kiedy parę lat temu odkryłam, że "Pszczółka Maja" nie jest polska - i nie wiedzieć czemu dalej żyłam w błędzie, gdyż pozostałam w przekonaniu, że to jakaś europejska kooprodukcja.
Parę dni temu trafiłam na tę samą stronę i odkryłam, że "Ordy" też była japońską bajką (a nie francuską, jak wynikało z piosenki z openingu). Więc z ciekawości sprawdziłam resztę bajek na tej stronie i okazuje się, że zapamiętane z dzieciństawa bajki:

Pszczółka Maja
Przygody Sindbada
d'Artagnan i trzej muszkieterowie
W 80 dni dookoła świata z Willim Fogiem
Cudowna podróż / Wspaniała podróż Nilsa Holgerssona
Jackie i Nuka /Mali mieszkańcy wielkich gór/
Domel
Bun Bu
Muminki
Ordy
pochodzą z JAPONII

Przecież u mnie na podwórku co drugi pies wabił się Jackie albo Nuka! Czy to są japońskie imiona?
Bede szczery o ile tytuły:
Pszczółka Maja
Przygody Sindbada
Cudowna podróż / Wspaniała podróż Nilsa Holgerssona
Jackie i Nuka /Mali mieszkańcy wielkich gór/
Domel
Bun Bu
to wiedziałem iż jest to produkcja MADE in JAPAN
to co do pozostałych zwłaszcza
d'Artagnan i trzej muszkieterowie
W 80 dni dookoła świata z Willim Fogiem
oraz Ordy
to bym się raczej nie spodziewał.
Bede szczery o ile tytuły:
Pszczółka Maja
Przygody Sindbada
Cudowna podróż / Wspaniała podróż Nilsa Holgerssona
Jackie i Nuka /Mali mieszkańcy wielkich gór/
Domel
Bun Bu
to wiedziałem iż jest to produkcja MADE in JAPAN
to co do pozostałych zwłaszcza
d'Artagnan i trzej muszkieterowie
W 80 dni dookoła świata z Willim Fogiem
oraz Ordy
to bym się raczej nie spodziewał.

W czołowce nawet jest mowa "film produkcji hiszpańskiej"
Poleciłbym Serie o Panu Samochodziku ale tylko Nienackiego, książek pisanych przez
innych autorów nie czytałem więc sie nie wypowiem
Dalej ksiązki Jacka Londona: Biały kieł, zew krwi i coś tam jeszcze było, ale w tym momencie nie pamiętam, ja zaczytywałem się Vernem: 20 tysięcy mil podmorskiej żeglugi, tajemnicza wyspa, 15 letni kapitan, 5 tygodni w balonie, podróz do wnętrza ziemi, w 80 dni dookoła świata, 2 lata wakacji,Micuno Luigi - Zorro jeżdziec w masce , wesołe przygody robin hooda, Przygody Tomka Sawyera ( o tak! ) i przygody Hucka (nie umywa się do pierwszej częsci), yankes na dworze króla artura Mark Twain

Narnia, tomek alfreda szklarskiego

dziewczynkom: musierowicz (siostra poleca )
Władca Pierścieni,
Harry Potter 1,2,3 (reszta części to szmira, aż mi ciśnienie podnosiło jak pozmieniali wszystko),
Underworld 1 (dwójka trochę głupia),
Kobiety mafii,
Nigdy w życiu,
Czacha dymi,
Kosmiczne jaja,
Gwiezdne jaja - zemsta świrów,
Piraci z Karaibów,
Legalna blondynka,
Taxi 1,2,3 (cztery jest takie nudne że zaspałam na tym),
Mutanci,
Matrix (dlaczego nie było happy endu )
Tajemniczy ogród
Ogniem i mieczem,
Rodzina Adamsów
Manaia wielkości
Oscar
Komórka
Vinci
Seksmisja
Kogel-mogel 1 i 2
Zielona mila (nie mylić z 8 milą)
Znaki (pośmiać można)
Moje wielkie greckie wesele
Igraszki losu
Angielski pacjent
Kate i Leopold
Zemsta
Nad Niemnem
Straszny film 1 i 2
Dinotopia
Pan Wołodyjowski
W 80 dni dookoła świata
Czasem słońce, czasem deszcz (Bollywood)
Pieniądze to nie wszystko
Faceci w czerni
Bruce wszechmocny

No i to by było na tyle
nie wiem czemu bylem przekonany, ze SSman pytal kto kogo przypomina na avatarze :clever: no ale skoro tak to:

Offside przypomina mi Krzysztofa Holowczyca
LadyC przypomina mi Tatiane Okupnik
Junglist przypomina mi Cantinflasa z 80 Dni Dookola Swiata
Emce przypomina mi Johny'ego Bravo
Snowman przypomina mi emote z gg "usmiech krzywy"
Paulisha przypomina mi Miette z Miasta Zaginionych Dzieci
Dotee przypomina mi trola
J0be tez mi przypomina trola
Wachu przypomina mi Rumcajsa
Kwadrat przypomina mi szescian

wiem, ze to nie zwierzeta, ale nie moglem sie powstrzymac
mam nadzieje, ze nikt nie poczuje sie urazony
Panie Jurku jak dobrze wiemy w czasach dzisiejszej komputeryzacji 100 dni to wieczność. Światem rządzą informacje. Informacje które podawane są bez żadnych opóźnień, informacje okrążające świat w ułamki sekund. Jak napisał Pan o 100 dniach przypomniał mi się film pt. "80 dni dookoła świata" w którym główny bohater przemierza świat. W dzisiejszych czasach okrążenie planety zajmuje pewnie ok 24h. Pomysł 100 dni jest dobry lecz nie w elektronice. To właśnie przez te 100 dni Gorzowski Klub Rowerzystów Cyklista powinien z całych sił pokazać klasę jeśli chodzi o stronke www na której powinno działać klubowe forum na którym klubowicze jak również osoby nie związane z klubem lecz obserwujące klub mogły się wypowiadać na temat zmian, nowości itd. Tak więc pomysł 100 dni jest super ale nie w przypadku strony www.

Najgorsze jest to, że nie mamy żadnych informacji od zarzadu klubu.
www.alekredyt.pl - KREDYT POD ZASTAW SAMOCHODU

Potrzebna Ci gotówka na inwestycję? remont domu? podróż dookoła świata?
Bez znaczenia jest cel na jaki zamierzasz przeznaczyć pieniądze.
Dzięki temu kredytowi odblokujesz pieniądze włożone w swój samochód.

      Wymogi dotyczące samochodu:
      - rok produkcji 1996 i młodszy,
      - osobowy i każdy ciężarowy (bez względu na DMC), autobus, ciągnik
siodłowy.

      Wymogi dotyczace klienta:
      - uregulowany stosunek do służby wojskowej,
      - zatrudnienie na czas nieokreślony lub określony dłuższy od okresu
kredytu, lub prowadzenie działalności od 6 miesięcy,
      - pozytywna weryfikacja w banku,
      - złożenie oświadczenia o wysokości dochodu.

nie dostarcza dokumentacji potwierdzającej dochodowość lub dokumentacji o
nie zaleganiu w ZUS i US!

      W ciągu kilku dni otrzymasz pieniądze na konto:
      - do 80% wartości samochodu,
      - z oprocentowaniem od 15,9%,
      - bez konieczności zawarcia ubezpieczenia AC,
      - z możliwością wcześniejszej jego spłaty,
      - bez opłat wstępnych.

      1 krok - wypełnij załączony formularz kontaktowy i wyślij go fax-em
lub na e-mail,
      2 krok - przekazanie formularza do banku i przygotowanie dokumentacji
kredytowej,
      3 krok - ustanowienie przewłaszczenia i podpisanie umowy,
      4 krok - przekazanie dokumentów do banku i uruchomienie wypłaty
kredytu.

       Pobierz formularz kontaktowy na stronie www.alekredyt.pl

...zreszta jak co roku chyba ;) Ale - po kolei ;)

Swieta spedzilem na Mazurach. I w drugi dzien swiat (czyli we wtorek)
wracalem sobie do Warszawy. Trasa Chorzele - Przasnysz - Ciechanow -
Warszawa.

W Chorzelach - slizgawka. Na jezdni mieszanka sniegu i lodu. O 13
przejechala (to i tak sukces, ze w ogole ;)) pierwsza i jedyna piaskarka ;).
Za Chorzelami w kierunku Przasnysza - trafialy sie przeblyski czarnej,
mokrej nawierzchni. Co ciekawe, od lat byl to najgorszy odcinek tej trasy.
Ale w tym roku to, co bylo po pierwszych opadach sniegu pomiedzy Przasnyszem
a Ciechanowem, to byl prawdziwy Sajgon ;). Jazda z predkoscia 60 km/h przy
nowych, zimowych oponach i raczej nienajgorszym autku ;) to byl max! Na
drodze lodowisko ze sniegiem i rozjezdzonym blotem. Lekko wyjezdzony srodek
i cale towarzystwo na tablicach z rejonu Ciechanowa i okolic zapieprza
grzecznie srodkiem drogi. I nie wazne, ze cos z przeciwka jedzie. Na dodatek
paru geniuszy kierownicy defilowalo kolo mnie tak mniej wiecej kolo 80-90
km.h I to nie wazne, ze autko jezdzilo z boku do boku - to nic - my
_JEDZIEMY_.... ;)
Jeden taki, w R19 Sedan na warszawskich blachach, co tez tak wlasnie jechal
kilka kilometrow pozniej slicznie zaliczyl row. I oczywiscie co 3-4 autko
oczywiscie na wlaczonych przeciwmgielnych. Po jaka cholere - nie mam
pojecia....

Ale wracajac do drogi. Wzglednie normalna droga zaczela sie na odcinku przed
Plonskiem - przy dolocie do 7-mki. Zreszta sama 7-mka (czyli trasa gdanska)
pozostawiala tez wiele do zyczenia.
Prawy pas - niby czarny - caly odgarniety.
Lewy - tu juz gorzej - niby odsniezony - ale z pol metra pasa przy osi
jezdni pokrywala normalna warstwa sniegu. Do tego - zwlaszcza w okolicach
mostu w Modlinie, na jezdni tworzyla sie cienka warstwa lodu. Wystarczylo
nacisnac hamulec i autko wyraznie informowalo o tym, ze to czarne co widac
na jezdni to nie jest tylko czysta jezdnia ;).

Zreszta - widzialem wczroraj w Faktach zdjecia z zakopianki. Bylo to cos
mniej wiecej podobnego jak na Mazurach ;))..

pzdr
jmk

Dla mnie najgorszą lekturą były "Dziady", "Pan Tadeusz", "w 80 dni dookoła świata" a lubię "Anię z zielonego wzgórza",książki Aghaty Christie
No jo 80 dni dookola swiata czerwona strzala
na forum galakty piszę:
Dodatki
Osadnicy z Catanu 5/6 - wrzesień
Żeglarze z Catanu 5/6 - październik
Masta i Rycerze - październik/listopad
W 80 dni dookoła świata - listopad
Beowulf - listopad

Wznowienia
Runebound - październik
a ja ostatnio widzialem w z Jackiem "w 80 dni dookola swiata"

to on ciagnal ten film. kilka fajnych, naprawde zabawnych akcji mial. szczegolnie motyw w galerii jak im obraz namalowany wyszedl
Witam.
Nie 80 dni dookoła świata tylko zostało 80 dni do Nowego Targu na 4 RC air Show.
Krótki filmik z zeszłego roku http://www.rc.zol.pl/rc/
Pozdrawiam Grześ
"Diuna"-Franka Herberta
"Przygody Tomka"-Alfreda Szklarskiego
"Harry Potter"
"W 80 Dni Dookola Swiata"-Juliusza Verna
"Conan"
W 80 dni dookoła świata
Wzięte z precli oświadczenie kpt Pajkowskiej:

"Podtrzymuję tezę ze mój właśnie zakończony rejs był samotnym rejsem
non-stop dookoła świata.
Pomimo faktu, że schroniłam się w Port Elizabeth.
Opłyniecie dookoła Afryki Południowej to zdecydowanie najtrudniejsza część
rejsu dookoła świata. Wielu żeglarzy wybiera trasę przez Morze Czerwone,
aby ominąć ten trudny rejon. Na czym polega trudność: wzdłuż wschodniego
wybrzeża Afryki Południowej płynie w kierunku południowo-zachodnim silny
prąd Agulhas. Jeżeli wiatr ma składową południową, przeciwną do kierunku prądu,
powstają wysokie, czasem olbrzymie fale. Tworzą się też tam lokalne
niże, nieprognozowane wcześniej, z bardzo silnym wiatrem. Krótko mówiąc,
nie jest to akwen przyjazny dla małej łódki. Przeszłam wschodnie
wybrzeże Afryki w mieszanych warunkach, ze szkwałami o bardzo silnym
wietrze i z dużą falą przeplatanymi momentami rewelacyjnej żeglugi. Już
na południu Afryki, odebrałam prognozę pogody o silnym wietrze zachodnim. Dopłynęłam
w nocy w okolice Port Elizabeth i rzuciłam kotwicę w osłoniętym miejscu.
Jednak następnego dnia prognoza mówiła o zbliżającym sie już za parę godzin
sztormie wschodnim, z wiatrem o sile ponad 40 węzłów i dużej, 6cio-metrowej
fali. Lokalne prognozy z miejscowego lotniska niestety to potwierdzały. Moje
miejsce kotwiczenia nie dawało żadnej osłony po zmianie kierunku
wiatru, nie było innego osłoniętego miejsca na tym odcinku wybrzeża.
Wiedziałam, że 2 dni takiego wiatru, a szczególnie rozbudowanej fali są bardzo niebezpieczne dla mojej małej Mantry. Zdecydowałam się na schronienie w Port Elizabeth. Już pierwszej nocy służby ratownicze wychodziły ratować jakiś jacht przy Cape Recife.
Uważam, że decyzja wejścia w tych warunkach do portu schronienia wynikała z
zasad dobrej praktyki morskiej i nie narusza mojego założenia rejsu
samotnego bez zawijania do portów.
Rejs non-stop różni się od rejsów etapowych tym, że żeglarz, jacht i
zapasy są przygotowane aby dopłynąć do mety bez zawijania do portu, a
czas trwania żeglugi liczy się niezależnie od tego, czy jacht płynie czy
stoi.
Niemal wszystkie regulaminy długodystansowych regat non-stop mówią o tym,
że jacht w sytuacji kryzysowej może pod pewnymi warunkami wejść do portu.
Dwa przykłady z naszego podwórka. Kazimierz Kuba Jaworski w regatach
OSTAR'80
Wszedł "Spanielem II" do Halifaxu i stamtąd dopiero popłynął na metę do
Newport. "Warta Polfarma" z Romanem Paszke i jego załogą zatrzymała się w
Nowej Zelandii i w Brazylii w czasie regat The Race.
Asia Pajkowska
Panama, 12 stycznia 2008"
teleranek z kogutem na płocie

, w którym puszczali rózne kreskówki. Pamiętam jeszcze "W 80 dni dookoła świata".
Baltic Cicle
Rowerowy peleton z Brukseli na Cypr przez... Brzeg

Wyjechali z Brukseli 21 czerwca. Teraz są w Czechach. Za tydzień będą w Brzegu. Całą drogę na rowerach. Wśród uczestników są Polacy, Nowozelandczyk, Szkot, Amerykanin, Litwini, Łotysze, Białorusini - ale to nie wszyscy. Każdego dnia dołącza ktoś nowy, każdego ktoś wraca do domu. Formuła jest otwarta: stać Cię na trzy dni – jedziesz trzy dni, masz 3 miesiące wakacji – jedziesz trzy miesiące.

Śpią w salach gimnastycznych, na kempingach, czasem na dziko nad rzeką. O 9 rano wstają na map meeting – odprawę z mapą – jedyny obowiązkowy punkt programu. Na mapie jest naniesiona proponowana trasa i miejsce noclegu. Mają cały dzień na przejechanie 50, 80, albo 120 km – odcinki są różne. Jedni prują po asfalcie, inni szukają ciekawostek architektury, a inni wybierają leśne szutry. Łączy ich rower. Są emeryci, 79-letni, dzieci 12-letnie, kobiety, mężczyźni. Wcześniej się nie znali, zapisali się przez internet i jadą. Co roku gdzie indziej. Zaczęło się od wyprawy dookoła świata, a następnie od rajdu Warszawa – Wilno. I tak kolejno z roku na rok impreza rozszerza kręgi o kolejne kraje: Przylądek Północny – Olimpia, Od Morza Bałtyckiego do Czarnego, Dookoła Bałtyku... W tym roku celem jest Istambuł a następnie Cypr.

Brzeżanie też jadą: Henryk Wójcik i Henryk Małkus zaplanowali start w Pradze. W Brzegu dołączy do nich Michał Szkudlarek, a na kolejnej granicy w Ustrzykach Dolnych Andrzej Staśkiewicz. Tam zmiana sztafety: Henryki wracają a Andrzej z Michałem planują dotrzeć do Istambułu. Całą drogę rowerami.

Grupa przez Brzeg będzie przejeżdżać we wtorek, 16 lipca, już zapowiedziało się około 50 rowerzystów. Przyjmować ich będzie Brzeski Klub „Na Przełaj”, który patronować będzie rajdowi przez dwa dni. Międzynarodowe towarzystwo powinno być zadowolone z oferty. Pokażemy im najciekawsze perełki: na wstępie Ryczyn, potem nasz Wawel, pałac Kopciuszka w Kopicach, Bory Niemodlińskie... poczęstujemy obiadem w Krzyżowicach a nocować będą w muzealnym ogrodzie w Głębocku. Mamy nadzieję, że zapamiętają w Polsce właśnie Brzeg.

Każdy, kto chce się przyłączyć, na dzień, dwa lub miesiąc do wyprawy musi mieć własny rower i namiot. Zapisy: www.bicycle.pl. Plan przejazdu w okolicach Brzegu dostępny na naprzelaj.republika.pl

Mapa trasy (+)
1. Sensacja - colateral
2. Horror - jaskinia
3. S-F - matrix
4. Komedia - miś
5. Romans - vanila sky (jeżeli można ten film nazwać romansidłem )
6. Inne gatunki - pi
7. Animowany - bolek i lolek. w 80 dni dookoła świata
80 dni dookola swiata
Oglądałem ten film 80 dni do okoła świata i był świetny Może gra też będzie niezła.

[ Dodano: Sro 25 Paź, 06 15:42 ]
20 000 mil podmorskiej zeglugi 1.rtf
500 Miljonow Begumy.rtf
Archipelag W Plomieniach.rtf
Bez Przewrotu.rtf
biografia.pdf
Buntownicy Z Bounty.rtf
Cezar Kaskabel.rtf
Chancellor.rtf
Czarne Indye.rtf
Dramat W Meksyku.rtf
Dramat W Przestworzach.rtf
Dwa lata wakacji.rtf
Dzieci kapitana Granta.doc
Dzieje Jeana Morenasa.rtf
Dziesiec Godzin Polowania.rtf
Edgar Poe I Jego Dziela.rtf
Frritt-Flacc.rtf
Gil Braltar.rtf
Gwiazda Poludnia.rtf
Hector Servadac.rtf
Idealne Miasto.rtf
Keraban Uparty.rtf
Krol Przestrzeni.rtf
Latarnia Na Koncu swiata.rtf
Lowcy meteorow.rtf
Martin Paz.rtf
Mateusz Sandorf.rtf
Michal Strogow kurier carski.doc
Mistrz Zachariasz.rtf
Nadzwyczajne Przygody Pana Antifera.rtf
Napowietrzna Wyspa.rtf
Pan Dis I Panna Es.rtf
Pan Swiata.pdf
Piec tygodni w balonie.doc
Pierre-Jean.rtf
Pietnastoletni kapitan.pdf
Pieciotygodniowa podroz balonem nad Afryka.doc
Pilot dunajskich statkow.doc
Plywajace miasto.doc
Polnoc kontra Poludnie.doc
Przelamanie blokady.doc
Przygody Rodziny Ratonow.rtf
Przygody Trzech Rossyan.rtf
Przypadki Pewnego Chiäczyka.rtf
Robur zdobywca.pdf
Rozbitek z Cynthii.pdf
Sekret Wihelma Storitza.pdf
Sfinks Lodowy.rtf
Straszny Wynalazca.rtf
Tajemnica zamku Karpaty.doc
Tajemnicza wyspa 1.txt
Tajemnicza wyspa 2.txt
Tajemniczy pilot.rtf
Tajemniczy Rybak.rtf
W 80 dni dookola swiata.rtf
W Kraninie Bialych Niedzwiedzi.doc
W Plomieniach Indyjskiego Buntu.rtf
W Puszczach Afryki.rtf
W Sprawie Giganta.rtf
Waz morski.txt
Wieczny Adam.rtf
Wokol Ksiezyca.rtf
Wspaniale Orinoko.rtf
Wsrod Lotyszow.rtf
Wyprawa do wnetrza Ziemi.rtf
Wyspa bladzaca.rtf
Xxix Wiek.rtf
Z Ziemi na Ksiezyc.rtf
Zielony promien.doc




Mnie się to kojarzy z bajką "W 80 dni dookoła świata"
strona nostalgii
W 80 dni dookola swiata to koprodukcja japońsko-hiszpanska
Ja znowu przez lata nie wiedzialam, ze Wiewiorcze opowiesci sa anime, bo u nas to lecialo z niemieckim openingiem (to tez koprodukcja, Japonia-RFN)
[quote="lolko7"]Witam
Ja natomiast szukam dwóch filmów animowanych i jednego fabularnego z lat 70 początek 80. Dwa pierwsze oglądałem w kinie trzeci w TV.

1. Coś jak "W 80 dni dookoła świata" tylko że potem oglądałem serial w TV i to nie było to. To co było wspólne to bohaterowie - zwierzęta. Ale tym co się różniło to fajniejsze pojazdy w tym kinowym pamiętam czerwony samolot z trzema płatami którym przez krótki okres podróżowali bohaterowie i jak do nich strzelali to jak im opadały skrzydła to lecieli dalej bo jeszcze mieli dwie pary potem już jedną, albo jakiś ich etap podróży odbywał się pod wodą gdzie płynąc batyskafem za nimi podążała olbrzymia łódź podwodna "czarnego charakteru" w kształcie rekina. Na końcu filmu natomiast bohaterowie ścigali się w wieży w której był wielki zegar. Pamiętam jak te tryby tak jak w filmie z Chaplinem przesuwały bohaterów (nie mylić z czeskimi trzema żukami ) - to był animowany film przygodowy podobny trochę właśnie do "W 80 dni dookoła świata". Jeszcze o ile dobrze pamiętam jeden z bohaterów był świetnym mechanikiem.
W opisie W 80 dni dookoła świata na nostalgii jest wspomnienie że była wersja kinowa ale tak jak wspomniałem to co pamiętam było jakoś tak bardziej odbajerzone no i etap podróży odbywał się pod wodą. Ten telewizyjny był taki bardziej realny balony, pociągi, statki a tamten miał fantastyczne pojazdy.

Tytuł serialu to: Misia Yogi wyprawa po skarb lub jak kto woli Yogi łowca skarbów tytuł angielski: Yogi’s Treasure Hunt. Film z całą plejadą bohaterów kreskówek Hanna - Barbera.
http://pl.wikipedia.org/w...ca_skarb%C3%B3w

http://www.youtube.com/wa...feature=related
1.Znajomi wmawiaja mi, ze ta bajka mi sie przysnila i ze oni nigdy takiej nie widzieli - NIE WIERZE = mam tylko marne przeblyski: generalnie krasnoludki, brazowe trole z takimi kulfonowatytmi nosami(oczywiscie zle) polujace na krasnale. Chyba byla tam tez jakas ges czy labedz latajacy(?). Jeden odcinek byl nawet z Chinskim Murem.........
Pamięta ktoś???

2.Chcialabym sciagnac Przygody Wesołego Diabła.... ma ktoś?

3.Nie wiecie gdzie można znaleźć te fajowe bajki Disneya, które leciały w każdą sobotę(ok.1h) o siostrzencach Kaczora Donalda(np.odcinek z Yeti) etc ..... cos pieknego.....

4.Pamietacie bajkę Bolek i Lolek - w 80 dni dookoła świata - taka dłuższa wersja.....tez jej nie moge namierzyc......cholera......

5.Nie wspominajac juz o takich bajkach jak Marc O'polo, Pinokio(świetna wersja!).

6. I jeszcze JEDNO: tez mam tylko niewyrazne watle flashe w pamieci....ale moze ktos pamieta TO lepiej: byla taka bajka(wlasciwie filmowa wersja bajki/basni).....o kims kto zostal przemieniony w jeza - wiem, ze pozniej pokonywal jakas rzeke czy cos....byl jeszcze moment kiedy w nocy jacys ludzie rzucili dziecko(niemowle) z urwiska - przezylo.....i nawet nie wiem czy to wlasnie przypadkiem nie ono bylo pozniej tym jezem. FILM niesamowicie mroczny....klimatem przerastajacy Wesołego Diabła - w tamtym nie bylo nic wesolego :/:P

7. Podobnie jak wyzej: film/basn o krasnoludkach(chyba.....albo malych ludkach:P) zyjacych obok ludzi......poszukujacy zlota.......strasznie superanckie wspomnienie.....

8. I jeszcze jakas nowsza(choc calkiem nie nowa:P) bajka o detektywie(o pchlim wzroscie).

DODAM, że nie ćpałam, i jednej nocy to mi sie nie przysnilo.......... zaluje ze tak malo pamietam......ale strasznie chcialabym moc powrocic do tamtego klimatu bajek/basni/filmow.....
W styczniu lub lutym 1984 r. pojawił się w kiosku pierwszy numer pisemka dla dzieci o tytule "Okienko". To była taka wersja tygodnika "Antena" przygotowywana z myślą o najmłodszych telewidzach. Redagowali je dziennikarze TV - Maciej Zimiński, Hanna Dąbrowiecka i Zygmunt Bobrowski.
Słowo wstępne brzmiało tak: "Po raz pierwszy otwieramy dziś nasze "Okienko", przez które przychodzą do Was z wizytą wasi znajomi z ekranu telewizyjnego. Miejmy nadzieję, że przyjmiecie ich gościnnie i z uśmiechem. Filemon z Bonifacym, Michałki i Pankracy, Muminki, Rumcajs i Zajączek - rzadko wychodzą z telewizora, ale dziś postanowili złożyć każdemu z Was świąteczną wizytę i właśnie u Was pomieszkać przez najbliżze dni. Chcą Wam coś opowiedzieć o sobie, chcą z Wami pośpiewać, a nawet szepnąć coś do ucha. A potem zaproszą do gry, w jaką jeszcze nigdy nie graliście".
Autorami ilustracji do magazynu byli m.in. Jerzy Flisak, Szymon Kobyliński, Katarzyna Mrzygłód, Maryna Wiśniewska i Magdalena Zduńska. Fotografii dostarczyli m.in. Erazm Ciołek, Napoleon Czerwiński i Jerzy Jaworski.
W pierwszym numerze na 32 stronach za cenę 35 zł znalazły się takie pozycje jak m.in. przygody kota Filemona, piosenki Michałków, bajki nadesłane przez widzów "Sobótki", kalendarz psich imion, wiadomości na ucho, drzewko wiedzy rodzinnej, piosenki Gawędy z widowiska Wandy Chotomskiej "W 80 minut dookoła świata z Gawędą" oraz fotosy z "Opowiadań z Doliny Muminków".
Czasopismo ukazywało się chyba raz na dwa miesiące. Pamiętam, że na jednej z okładek gościł Jacek i Agatka, a na innej kocia para - Bonifacy i Filemon.
Podejrzewam, że niedobory papieru i brak mocy przerobowych w poligrafii przyczyniły się do tego, że po jakimś czasie w kioskach nie można już było kupić kolejnych numerów wspomnianego pisemka.
Potrzebuję odcinków od 6 do 26 serialu animowanego "W 80 dni do okoła świata z Willy Fogiem" z polskim dubingiem .
Adres projektu: http://www.lupo80days.com/


Wojciech Malajkat (ur. 16 stycznia 1963 w Mrągowie) – polski aktor teatralny i filmowy, oraz reżyser. Pedagog w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Ma tytuł doktora habilitowanego[1].
W 1986 ukończył studia w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. Od 1986 występuje w Teatrze Studio i Teatrze Narodowym w Warszawie. Występował gościnnie m.in. w Teatrze Scena Prezentacje w Warszawie.

Wybrana filmografia

Aktor
Żuraw i czapla (1985)
Czarne Stopy (1986)
O rany, nic się nie stało (1987)
Zad wielkiego wieloryba (1987)
Cesarskie cięcie (1987)
Sztuka kochania (1988)
Stan strachu (1989)
Mów mi Rockefeller (1989)
Panny i Wdowy (1991)
VIP (1991)
Łowca - ostatnie starcie (1993)
Pajęczarki (1993)
Piękna nieznajoma (1993)
Czterdziestolatek 20 lat później (1993)
Wielki tydzień (1995)
Szabla od komendanta (1995)
Ogniem i mieczem (1999)
Klasa na obcasach (2000)
Bao-Bab, czyli zielono mi (2003)
Królowa Chmur (2003)
Codzienna 2 m. 3 ( 2006 – nadal emitowany)
Szatan z siódmej klasy (2006)
Miłość w przejściu podziemnym (2006)

Polski dubbing
2008: Delfiny i wieloryby 3D. Plemiona oceanów – Narrator
2007: Pada Shrek – Kot w butach
2007: Happy Wkręt – Rick
2007: Shrek Trzeci – Kot w butach
2006: Epoka lodowcowa 2: Odwilż – Manfred
2005: Garbi - Super bryka – Trip Murphy
2004: Shrek 2 – Kot w butach
2004: W 80 dni dookoła świata – Wilbur Wright
2002: Tytus, Romek i A'Tomek wśród złodziei marzeń – Romek
2002: Epoka lodowcowa – Manfred
1996: Miłość i wojna – De Cart
1996: 101 Dalmatyńczyków – Roger Perry

Reżyser
Wolny jeździec (2007)
Chłopiec z gwiazd w Teatrze Dzieci Zagłębia w Będzinie (2007)
Pajęcza sieć w Teatrze Syrena (Warszawa)

Dyskografia

Tytus, Romek i A'Tomek wśród złodziei marzeń w utworach Siedem osiem siedem i O dużo za dużo
gościnny występ na płycie Piotra Polka Polk in love.
Temat: Wyprawa, wędrówka, tułaczka - podróż niejedno ma imię

Wstęp

- Interpretacja tematu: podróż może przybierać różne formy (od przygodowej, poprzez turystyczną i rekreacyjną, po wygnanie i tułaczkę). Umieszczenie trzech kropek po ostatnim określeniu podróży wskazuje na możliwość samodzielnego wyboru innej opcji (np.: realizacja marzeń, odkrywanie nieznanego, podróż w czasie);

- Wybór omawianych opcji. Należy pamiętać o tym, że nie może być to jedna opcja, na co wskazuje druga część tematu: "podróż niejedno ma imię".

Rozwinięcie

- Omówienie wybranych przykładów wraz ze wskazaniem, jaki rodzaj podróży opisujemy. Przykłady pochodzą z arkusza (obowiązkowo jeden) oraz z literatury i/lub historii. W wypracowaniu należy omówić minimum 3 przykłady.

- Przykładowe teksty literackie: Biblia (np.: wędrówka narodu wybranego przez pustynię, nauczanie Jezusa w różnych miejscach biblijnej Palestyny); Mitologia (np.: wyprawa Argonautów, wędrówka Orfeusza po Hadesie); Karol Dickens, Opowieść wigilijna; Juliusz Verne, W 80 dni dookoła świata; Homer Odyseja; Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książę; Miguel Cervantes, Don Kichote; J.R.R.Tolkien, Władca pierścieni; A.Sapkowski, Saga o wiedźminie;

- Przykładowe wydarzenia historyczne: wyprawy krzyżowe, wielkie odkrycia geograficzne, podróż Marco Polo do Chin, wędrówki kupców na szlakach handlowych, życiorysy polskich romantyków (np.: Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego), pielgrzymki Jana Pawła II; osiągnięcia polskich himalaistów.

Zakończenie - podsumowanie wniosków, czyli potwierdzenie słuszności tezy zawartej w temacie wraz z odwołaniem się (krótkim!) do wybranych przykładów.

[ Dodano: 2009-04-23, 06:19 ]
Max Game Symulacja 2/2007



W numerze 2/2007 znajdziesz:

pełną wersję gry "80 dni".

Niesamowita podróż dookoła Świata.

- trójwymiarowy świat
- ciekawa fabuła
- niezapomniane przygody

80 Days to gra przygodowa, której fabuła jest luźnie powiązana z twórczością Juliusza Verne'a a sam program przygotowany został przez studio developerskie Frogwares. Cel gry jest taki sam jak w tytułowej powieści Verne'a. Główny bohater ma za zadanie nie tylko okrążyć świat w 80 dni, ale i dostarczyć dowód na to, że mu się to udało. Gracz wciela się w postać Oliver'a Lavisheart'a, którego wuj wszedł w bardzo nietypowy wyżej wspomniany zakład.
W "80 Days" graczom przyjdzie odwiedzić Egipt, Indie, Japonię i Amerykę, a wszystko w na najwyższych obrotach, gdyż czas tyka nieubłaganie. W trakcie przygody będziemy mieli okazję pomóc piękniej aktorce z Bollywood, pewnemu niemieckiemu archeologowi, wziąść udział w wyścigu słoni czy też pokierujemy największym na świecie statkiem powietrznym.

"80 Days" to połączenie gry przygodowej, skradanki oraz elementów gier detektywistycznych. Otaczający nas trójwymiarowy świat wygenerowany został z wielką dbałością szczegóły a twórcy gry zadbali o jego pełna interaktywność i ponad sto bohaterów niezależnych. Krytycznym dla rozgrywki będzie kontrolowanie upływającego czasu ale i dbanie o zapasy żywności czy finansów. Gra posiada kilka poziomów trudności co umożliwi odpowiednio dostroić rozgrywkę do wymagań bardziej lub mniej zaawansowanych użytkowników.

Główne cechy gry:
- Gra oparta na książce Juliusza Verne.
- W pełni trójwymiarowy świat gry.
- Nowa niesamowita rozgrywka, na którą składa się badanie, odkrywanie i skradanie.
- Sam zarządzaj swoim czasem, pieniędzmi, jedzeniem i odpoczynkiem podczas przygody.
- Absolutna interaktywność: będziesz rozmawiał, biegał, skakał, wspinał się, przebierał, spał, jadł a nawet przekupisz innych!
- Podczas swojej przygody spotkasz ponad 100 interaktywnych postaci.
- Wybierz sobie poziom trudności: od turysty do najeźdźcy.
- Mnóstwo pojazdów do wyboru! Od słoni do statku powietrznego.

Przygotuj się na najciekawsze 80 dni swojego życia!

Cena 11.50 zł
w 80 dni dookoła świata ?
BELUSHI - znasz może godziny? Wiem - dużo wymagam ale byłoby dobrze wiedzieć


pewnie beda ta scene powtarzac do bolu, tak bylo jak krecili 80 dni dookola swiata.
wiec zejdzie im napewno cale dwa dni
"Najstarszy" Paoliniego i testament bibliofila Niemirskiego .... a co mam w planach??
Czahary Rodziewiczównej, Wiedźmina Sapkowskiego, Lot nad kukułczym gniazdem Keseya oraz w 80 dni dookoła świata Juliusza Verne.... ^^
"Księga Dżungli"
"Mała księżniczka"
"W 80 dni dookoła świata"
"Człowiek, który chciał być królem"

... coś mam dziecięce skojarzenia...
"W 80 dni dookoła świata", na przemian z "Panem Tadeuszem" i "Krzyżackim Pokerem".
Witam serdecznie i do piętnowania przystępuję,

1. Robienie ludziom wody z mózgu, czyli o telewizji słów kilka.
Podczas Świąt zdarzyło mi się trochę przysiąść przed TV. Apostołom
politycznej poprawności (czy raczej chęci topienia w błocie tego, co
jeszcze niezatopione) mało jest teraźniejszości, zabrali się więc za
przeszłość. Pod but piętna idzie tym razem "W 80 dni dookoła świata" z
P. Brosnanem (?) i ofkoz "Titanic". Za drobne i prawie niezauważalne,
ale drażniące i znaczące rzeczy.
Reżyserom tych knotów najwyraźniej nie przeszło przez myśl, że ówczesna
arystkracja nie mogła obejść się bez współczesnych elementów luzu, czyli
po prostu chamstwa. Stąd też Fileas Fogg (dżentelmen w każdm calu!!)
wchodzi (fakt, z pukaniem) do pokoju niezamężnej kobiety _nie_
zaczekawszy na "Proszę!", Kasia Winslet radośnie pokazuje lokajom palca
fakalca, a (ponoć) tłum "high-class" gna na bij zabij do szalup, kiedy
statek nabiera już wody.
Specjalistą od czasów wiktoriańskich żadną miarą nie jestem, ale nie
wydaje mi się, żeby podobne zachowania przeszły wychowankowi Eton czy
innego kambridża w ogóle przez myśl. Co do "Titanika", sprawa jest o
tyle łatwiejsza, że lansowanie schematu szlachetnego plebsu kontra
negatywnej arystokracji staje się nudne do obrzydzenia i tylko szkoda,
że ludzie to kupują. Reszty pozytywnych zachowań głównej bohaterki nie
widziałem, jako że "Titanic" funkcjonuje u mnie na zasadzie "Dogmy", tj.
fakt nieobejrzenia (tu: w całości) w najmniejszym stopniu nie
przeszkadza mi w sianiu negatywnych opinii na jego temat, o czym
lojalnie uprzedzam. I tylko gdzieniegdzie w nieprzerobionych na użytek
Hollywood pamiętnikach (nie pytajcie, gdzie, nie pamiętam) komuś się
wypsnie, że to jednak arystokracja spokojnie wchodziła do łodzi, a
pchało się właśnie pospólstwo. Cóż, licencja poetika...
"80 dni..." raczy jeszcze jedną ciekawostką, a mianowicie tyradami
księżniczki w stylu "po co Anglikom tyle ziemi", "dlaczego strzelać do
Indian" i tak dalej, i tym podobne. Wglądu do tekstu nie mam, ale jeśli
ktoś znajdzie u Verne'a takie teksty, to wtedy przeproszę i odszczekam.
Jednakowoż kiedyś to już czytałem i niekojarzenie powyższych tekstów
wyjętych z elementarza PC składam na karb sklerozy.
Ściągnąć do swojego poziomu to, co jeszcze nie upaprane w błocie,

odstające in plus.... Bolszewia, ot co...

2. Wódeczka i przepisy.
Się trochę wypiło integracyjnie, nie za dużo, w sam raz. Trzeba wracać.
Samochodu niet, ale przecież odwiozą gospodarze. A guciu... Nie odwiozą,
bo sami... swoi, a poza tym - przepisy. No i półtorej godziny tułania
się po MZK... Tutaj mam mieszane uczucia...

Pewnie kilkanaście osób dzięki temu żyje, ale czy na pewno warto
ograniczać naszą wolność? A gdyby tak zamiast obecnych przepisów coś
innego? Np. obligatoryjny przepadek prawa jazdy w razie stwierdzenia
winy pijanego kierowcy i automatyczny górny wymiar kary w razie
popełnienia przestępstwa drogowego? Pewnie zginęłoby kilka osób więcej,
ale prawo byłoby jakieś takie... sprawiedliwsze...

3. Święta.
Za to, że tak szybko się skończyły...

PS. Estetów przepraszam za zamieszczenie w tekście słowa "Titanic".

Witam Was,
opisze Wam moją przypadłość która przytrafiła mi się w związku z wizytą u
mojego (chyba byłego) mechanika.
Jestem z Siedlec, byłem moim CC 700w trasie (rocznik 98, 60 tyś. km na
liczniku) przed podróża wymieniłem olej i po zrobieniu 80 km gdy wrzuciłem
luz auto zgasło, stanąłem, zapaliłem silnik ale coś "niebardzo" pracował.
otworzyłem maskę i okazało się że nie ma bagnetu cała komora silnika
czarna - w warsztacie patrzyłem mechanikowi na ręce i bagnet włożył napewno
sam to sprawdzałem - dalej, okazało sie że to co zostało z oleju w silniku
to tylko namiastka - zaznaczam również że kontrolka ciśnienia nie zaświeciła
sie.(podobno taka sytuacja mogła się zdażyć) Coż wykonałem pare tel. gdzie
znajomi przekonali mnie że raczej nic poważnego nie powinno się stać,
kupiłem olej i bagnet i pojechałem. Po powrocie byłem chyba u 7 macherów i
wszyscy słuchali silnika (a chodził jakoś inaczej ) i wszyscy mówili że jest
ok. ale pojechałem do jeszcze jednego pod Siedlcami - z mojej inwigilacji
wynikało że ma on opinie jednego z najlepszych (zainteresowanych prosze na
priv o namiary, a zaznaczam że jest to jeden z lepszych zakładów na tym
terenie, za Siedlcami w kierunku na Domanice, jakieś 4 km od miasta - ale
naprawdę go nie polecam !!!)
a więc pojechałem i powiedział że koniecznie musze zostawiś auto że będą
rozbierać silnik (tego sie zresztą spodziewałem bo silnik naprawdę kiepsko
pracował)
Cóż w ciągu 2 dni wymienili mi obie panewki główne, panewki korbowe,
rozrząd, szliw wału, docieranie zaworów, pierścienie itp. Wydawało się
wszystko okej....miał jździć do końca świata po takim średnim remoncie....
Zrobiłem 800 km, jestem w trasie kiedy we wstecznym lusterku widze dym
(trudno opisać moje zdziwienie) zostałem zaholowany do "mojego" opisywanego
zakładu tam równiez wielkie zdziwnienie, modza modzą, znowu musieli wyjąć
silnik i okazało się że puścił simering na wale wychodzącym w kierunku
skrzyni biegów i olej leciał ciurkiem...Myśle sobie kurde co jest po średnim
remoncie silnika taki numer. Dostałem tel. od "mojego" mechanika że auto
gotowe można odbierać, więc pojechałem, jazda próbna - jakoś dziwnie idzie -
ale mechanik powiedział że już jeździł i że jest okej - ja jade i coś nie
jest okej, wracam pod zakład mechanika i zaglądam pod silnik a tam olej
kapie...Oglądają oglądają, auto musi zostać nawet nie zdażyłem go odebrać po
robocie. Tel. po godz. 22 tego samego dnia, mechanik mówi że zna przyczyne
tego wszystkiego i że jak chce to żebym przyjechał. Pojechałem: okazało sie
że w silniku była zamontowana panewka główna nowa tak jak pisałem wyżej
którą wkładał pierwszy raz przy wymianie części silnika, potem 2 raz przy
wymianie simeringu właśnie na tej panewce i 3 raz kiedy miał ją w ręku przy
trzecim wyjęciu silnika okazało się (to znaczy dopiero zauważył) że
zamontował panewke główną w postaci półproduktu, DOKŁADNIE TAK PANEWKA TA
NIE MIAŁA DO KOŃCA WYKOŃCZONYCH KANALIKÓW ODPŁYWOWYCH OLEJU, BRAK SZCZELINY
I OTWORU WYLOTOWEGO, ZWYKŁY PÓŁPRODUKT. Dodam ze wszystkie części pochodziły
od tegoż właśnie mechanika z jemu znanych źródeł, nie chciał moich cześci bo
jak stwierdził różne one mogą być....co za ironia losu. Na koniec tego
wszystkiego on sam już był wkurzony ostro, nie chciał ze mna rozmawiać
obrażał mnie przez telefon, mówił że jestem upierdliwy i takie tam, a ja za
ten średni remont dałem 1300 pln a on traktował mnie jak intruza, tak jak to
ja bym był przyczyna jego problemów. Dopiero teraz czyli po 3 wyjęciu
silnika dał mi gwarancje na piśmie na 10 000 km lub pół roku. Ogólnie był
bardzo nieprzyjemny. spaprał ewidentnie robote.
Nie będę się więcej rozpisywał żeby groopy nie zaśmiecać, jesli komuś ten
tekst przeszkadza to przepraszam ale poporstu musiałem sie z Szanownymi
Grupowiczami podzielić moim przypadkiem, jak również wszystkich z Siedlec i
okolic chciałbym przestrzec przed tym zakładem.
po wiecej info prosze na priv.
opisana sytuacja jest jak najbardziej prawdziwa i oceniona obiektywnie nie
tylko przeze mnie, ale także przez osoby postronne.
pozdrawiam grupe
Tomek P.
Siedlce
| Brutto. Takie są mniej-więcej wielkości składów żarcia. Nawet jeśli
założyć,
| że tylko 50% z tego to "żarcie netto", to masz jakieś pół tony
jedzenia na
| członka załogi. Zjesz więcej niż 1,2 kg dziennie ;)?
Wyliczenia sprawdziłem dla 170 osób, 365 dni, i 50% Masz rację..
zakładając, że z tych 75 ton część to sproszkowane cuda, wypada nawet
więcej
- ostatecznie wodę i tlen produkują na pokładzie.

Oczywistym
| jest, że _normalne_ patrole trwały o wiele krócej.
No już lepiej... ale to oznacza, że przestoje pomiędzy patrolami mogły
być
mniejsze. Czyli bardzo ostrożnie, wiadomo dlaczego Rosjanie mieli 6
Tajfunów
(+ inne Delty itp), a USA 18 Ohio...własnie, a tak z _szacowaną_
autonomicznością tych ostatniczh,
to jak jest ?

| Po porstu, nie było potrzeby wygłupiania się, chyba że dla celów
badawczych.
Słusznie... wygłupy. Jak mówiłem, wierzę w sens takiego działania,
ale np. z wymianą załogi na morzu, aby nie nie narażać okrętu w
bazie..
to już prędzej.

| Ale co innego rutynowy partol, co innego
| wojna. Tajfuny miały być zdolne do pozostawania w morzu bardzo,
bardzo
| długo. Do leżenia na dnie i czekania, by ujawniły się nowe cele dla
ich
| rakiet [np. odtwarzające się USA].
Do pomysłu opóźnionego odwetu już się odniosłem... dodam tylko, że
pomijając konieczność strzelania na ślepo
(skąd aktualne informacje o celach ? i rozkaz ataku ?) sam pomysł
odtworzenia
czegokolwiek po zaoraniu kraju ~5000 tysiącami głowic jest...
hm.... albo efektem wiary w cudowną technologię USA, albo po
prostu działaniem celowym starszeniem nie znających się
na rzeczy polityków, mającym skłonić ich do sfinansowania budowy,
ogromnych
drogich okrętów. W USA nikt chyba nie zakładał przetrwania
czegokolwiek
- po prostu zakładali, że potrzebują dużej ilości trudnowykrywalnych
okrętów
aby w sytuacji gdy lotnictwo bombowe
(najbardziej podatny na zniszczenie, sabotaż i potencjalnie najmniej
skuteczny element
"triady") na dupy, a ICBMy nie wystarczą, zachować potencjał
wsytarczający do zmiecienia ZSRR. W chwili obecnej, nawet po wycofaniu
4 jednostek na Ohio będzie się znajdowało ponad 50% amerykańskiej
bronii
atomowej - czyli na wypadek ataku, mają po prostu wywalić cały arsenał
i mieć nadzieję, że zabiorą w ten sposób wroga ze sobą.

| Pomyśl sobie, jaki atut posiada
| mocarstwo, które jest w stanie zachować w rękawie 1200 głowic
_nawet_ po
| zakończonej wymianie nuklearnych ciosów....

psychologiczna.
Ważna, ale na zasadzie : jeśli zaczniecie, to my i tak coś odeślemy
a jesli będziecie mieli pecha, to będzie koniec.

| Ja wiem o przynajmniej jednym rejście
| Tajfuna dookoła świata. Ale co to za wyczyn w latach '80...?
Hm.... jeżeli płynęli bez aprobaty USA i spółki, to wyczyn.
Przecież zdrowy rozsądek nakazywał pilnowania boomera,
który być może radośnie zajmuje pozycję ogniową u wybrzeży Chin,
czy Afryki....

/.../
| górskiego. Otóz kiedyć bardzo chcizłem wstąpić w szeregi GOPR-u, a jak
| zacząłem intensywnie działać w tym kierunku, posiedziałem trochę po
| schroniskach to mi sie lekko otworzyły oczka.
/.../
Może dlatego powinieneś wstąpić, że to dostrzegasz? A "od środka" łatwiej
coś zrobić niż z zewnątrz.



Może masz rację. Tylko że właśnie po raz kolejny zawaliłem sesję dzięki
działalności społecznej i chrytatywnej. :)

| Wiem że wieczorem, po sezonie
| jest mała szansa że się cokolwiek stanie, ale ci ludzie są przecież na
| służbie.

Niemniej jest... Nie znasz dnia ani godziny... A z własnych obserwacji
zauważyłem, że największe "jaja" są wtedy, gdy nic nie ma prawa się
zdarzyć.



Znam aż za dobrze, i nawet dosłownie :)

| Nawet więcej - oni sa w pracy. Ciekawe, ale ratownicy-ochotnicy
podchodzili
| do swoich dyżurów nieco poważniej.

Bo ochotnik chce robić, a zawodowiec ZArobić.

| Oczywiście ratownikiem GOPR-u nie zostałem, ale nie z tego powodu -
zostałem
| studentem, /.../ Kto wie, może jeszcze kiedyś wstąpię (  o ile
| tym postem nie zamknę sobie drogi :) ).

Myślę, że nie zamkniesz, bo na grupie są tacy co chcą, a nie co muszą. I
oni
Twoją krytykę "przełkną", mimo, że nie wierzę, abyś te uwagi pod ich
adresem
kierował...



Fakt, nie przekazywałem dotychczas swoich spostrzeżeń jeszcze nikomu,
może czas to zmienić.

<ciach                                                 '

Czarne owce są bardziej widoczne. Zastanów się, czy po aferze z pogotowiem
łódzkim, nigdy nie uogólniłeś na całe pogotowie. Czy widząc pijanego z
strażaka OSP, pijanego WOPRowca, "betonowego" Policjanta myślałeś TYLKO o
konkretnym przypadku, czy też trochę ogólniej?



Przyznam się szczerze, że jakoś bardziej patrzę na ręcę wszystkim dookoła.
A prawie rok temu jadąc ze znajomą pociągiem zostatlismy napadnięci przez
kolejarza który groził nam bronią, a był totalnie napity. Na szczęście
obeszło się bez
ofiar po naszej stronie ale było blisko. Wolę więc nie wchodzić w kontakty z
jakąkolwiek władzą
bo skoro ci którzy odpowiadają za moje bezpieczeństwo sami stanowią
zagrożenie dla zycia,
to człwiek ma prawo się bac. Wtedy to był kolejarz i mogłem mu spuścić
wpier.... ale jutro to bedzie policajnt albo strażnik i za taki sam numer
pójdę siedzieć, chociaż broniłem tylko własnego i kumpeli zycia.

. Długie bezczynne wieczory na dyżurkach tworzą okazję.

Nie trzeba się dziwić. To trzeba TĘPIĆ!



Chyba musiałbym zostać naczelnikiem i wprowadzić wojskową dycypline. Za
flachę - won, tylko, że wtedy by nie było
80% ratowników w górach (mówię o Beskidzch, jak jest w Tatrach - nie wiem).
Tylko, że jak chcesz wejść między wony, musisz krakać jak one.

| Wydaje mi się, że własnie w ignorancji leży jeden z głównych problemów
| ratwnictwa.

| Pozdrawiam - Leszek

...i w tym, że wszystkimi dziedzinami życia zajmują się nie fachowcy w
danej
dziedzinie, lecz "pszenno-buraczani", "kiełbaśno-wyborczy", średnio
inteligentni politycy, urzędnicy, biurokraci itp. Ludzie z układami,
którzy
są niedowartościowani i robiący wszystko tak, aby siebie nie skrzywdzić.
Czyli tacy jak niestety większość naszego cywilizowanego świata.

ps. Nie uogólniałem. Samo mi tak wyszło :-)



No cóż.. Polacy zawsze cierpią na głód władzy, rządzić jest komu, ale  robić
to nie ma:)
A fachowcy to powinni siedzieć w sejmie zamiast kryminalistów z prokuratorem
na karku,
i tych co go jeszcze za plecami nie mają
Sorry - poniosło mnie trochę, to nie polityczna grupa. Ale na
usprawiedliwienie mogę rzec, że problem idzie od góry,

Pozdrawiam i w piątek spadam na 3 miesiące w góry - może uda się zrobić coś
pożytecznego.
Leszek
http://republika.pl/lerry



[...]
| Nie slyszalem o nie dotrzymywaniu CIR'u, chyba ze cos padlo.
| Ale czy masz to ZAGWARANTOWANE na pismie ?
A co tu dodatkowo gwarantowac. Sieci FR dzialaja tak, jak dzialaja.



No to w koncu CIR jest gwarantowany czy nie ?
Przez "gwarantowany" rozumiem ze jak mi uzytkownicy narzekaja ze
dzis cos wolno dzialaja terminale, to patrze na statystyki,
siegam za telefon, i z drugiej strony slysze "koparka zerwala kabel,
idzie dookola, pojutrze naprawimy, a faktura bedzie o dwa dni nizsza".
A nie "tak, jest wolno bo siec jest przeciazona".

| Swoja droga polityki TPSA troche nie rozumiem - dlaczego
| zeby kupic CIR 32kb/s trzeba miec linie minimum 1Mb/s ?

Zawsze mozna swoja siec oprzec o lacza dzierzawione. Mysle, ze ta grupa
to nie miejsce do dyskusji o wyzszosci Wielkanocy nad Bozym Narodzeniem.



Owszem - tylko nazywajmy rzeczy po imieniu. CIR w TPSA mozna kupic,
jest drogi, nie wiadomo czy cokolwiek gwarantuje, w przypadku internetu
wrecz wiadomo ze prawie nic nie gwarantuje.

| Mowiac szczerze to wlasnie tpNiet ma najwezsze gardlo ..
| Ciekawe skad ta informacja?
| wystarczy mtr [Matt's traceroute] - widac gdzie znika najwiecej
| pakietow..
Porównalem z [...] do MS, ale w okolicach 13 hopa staje
na ok. 180ms opóznienia i ani drgnie (juz w WAN'ie MS). Wniosek: WAN MS
to waskie gardlo, o ktorym piszesz.



No, akurat MS to z jednej strony pewnie najczesciej odwiedzana firma wiec
sie nie nalezy dziwic problemom.  Z drugiej - gdzies tam opisali
co ich laczy, to jest kilka linii T3 i chyba ze 200Mb/s do swiata.

Ale zobacz co mnie wychodzi:
HOST                                     LOSS  RCVD  SENT BEST   AVG  WORST
tpsa-rtr                                    0%   100  100    37    50   694
do-wrocen.r1.tpnet.pl                       6%    94  100    37    46   305
if-10-0-9.bb4.NewYork.Teleglobe.net        20%    80  100   110   137   228
if-3-0.core1.NewYork.Teleglobe.net         14%    86  100   111   137   216
if-3-0.core1.PaloAlto.Teleglobe.net        18%    82   99   180   205   268
if-0-0.core1.Seattle.Teleglobe.net         17%    83  100   200   224   271
if-11-0-0.bb1.Seattle.Teleglobe.net        15%    85  100   208   260   366
Teleglobe.net                              17%    83  100   203   232   417
icpmdistc7503-h6-0.cp.msft.net             16%    84  100   207   248   428
icpmscomc7502-a1-00-1.cp.msft.net          11%    89  100   206   242   301
icpmscomc7502-a1-00-1.cp.msft.net          23%    77  100   207   244   319

Wroclaw, siec TPSA, godz 18 - mniej wiecej widac ze juz na terenie kraju
ginie 6% [ciekawe gdzie jest pozycja 2 - drugi router we Wroclawiu,
czy to juz Warszawa ?] na wyjsciu w swiat ginie 20% i dalej ta tendencja sie
utrzymuje, nawet jakby lepiej. W US widac nic nie ginie.

Inny test - 100 pakietow po 1KB do przedostatniej pozycji z powyzszej listy,
Taiwanu i okienka tepsy w swiat:

--- 207.46.190.97 ping statistics ---
100 packets transmitted, 78 packets received, 22% packet loss
round-trip min/avg/max = 272.1/307.4/383.4 ms

--- www.geniusnet.com.tw ping statistics ---
100 packets transmitted, 85 packets received, 15% packet loss
round-trip min/avg/max = 191.8/222.8/364.1 ms

--- if-10-0-9.bb4.NewYork.Teleglobe.net ping statistics ---
100 packets transmitted, 75 packets received, 25% packet loss
round-trip min/avg/max = 183.7/214.0/344.0 ms

ciekaw jestem jak to idzie, ale jak widzisz nie ma klopotow z polaczeniem
NY-Taiwan, sa za to klopoty z polaczeniem Wwa-NY. Swoja droga ciekawe
ktoredy z Taiwanu wraca ze robi to szybciej :-)

Nie twierdze, ze tpNet jest "debesciak" ;) Chcialbym tylko pokazac, ze
tak dzialaja wszystkie duze sieci operatorskie.



Owszem - tylko kwestia przy jakim %strat i opoznieniu klient w USA siega
za telefon i prosi innego operatora o przylaczenie linii...

Co do priorytetow ICMP na routerach - mam wrazenie ze NASK je stosowal.
Wychodzil gorzej w testach pingiem niz TPSA, a w rzeczywistym transferze
chyba lepiej ...

J.

Gdańska Formacja Szantowa
"Przeczucie":
Kiedy wojna zakończyła się na dobre,
Dziadek zebrał wszystkich i wyruszył w drogę,
Pojechali szukać szczęścia na północy,
Pełni marzeń, pełni chęci do roboty.
Na tym zdjęciu, na nabrzeżu, czwarty z lewej,
Podpis: „w Gdańsku, 1947”.

Kręci, kręci się busola naszych marzeń,
Nikt nie zgadnie, jaką drogę nam pokaże,
Jakim kursem przeznaczenie się potoczy,
Jakim wiatrom powierzymy nasze losy...
Kiedy w chłodnej morskiej wodzie moczę dłonie,
Mam przeczucie, że to jeszcze nie jest koniec...

Ojciec całe swoje życie związał z morzem,
Kilka nawet niezłych statków miał na koncie,
W kilku stoczniach nad kreślarską siedział deską,
Tak mu wreszcie do emerytury zeszło.
Na tym zdjęciu z podniecenia oczy im się świecą,
Podpis: „Stocznia Gdynia, sierpień ‘80”...

Kręci, kręci się busola naszych marzeń...

Teściu całe życie pływał na „rybakach”,
Czasem jeszcze coś dorabia na kontraktach,
Kiedy wreszcie z wielkim workiem wraca z morza,
Zawsze coś dla jedynego wnuka chowa.
Na tym zdjęciu dziadek z wnuczkiem w marynarskiej czapce,
Podpis: „Operacja Żagiel, Westerplatte”.

Kręci, kręci się busola naszych marzeń...

Dookoła wszystko pachnie morską wodą,
Ciężką pracą, marzeniami i przygodą...
Szare fale ciągle niosą mi piosenki,
Już gitary prawie nie wypuszczam z ręki.
Na tych zdjęciach obok innych widzę siebie,
Podpis: „ciągle w drodze, kiedy koniec- nie wiem”...

Kręci, kręci się busola naszych marzeń...

"Rybaczka"

Z rodzinnych przekazów historię tę znam:
O moim pradziadku, kupcu ze sfer,
Co w Gdańsku wypatrzył wśród gotyckich bram
Kaszubską rybaczkę z miasta Hel.
Pradziadek czterdziestu dobiegał już lat
(srebro mu z wolna się kładło na skroń),
Rybaczka zaś- młoda i piękna jak kwiat-
Miała oczy zielone jak morska toń.

Takich oczu bez dna szukał mój dziad
Ze świecą po świecie od zawsze;
Wypatrywał dniem nocą i czekał, że dla
Niego Amor też będzie łaskawszy.

Pozdrowił rybaczkę, gdy zrównał z nią krok,
Przedstawił się jako człowiek ze sfer;
Lecz panna nieśmiało spuściła wzrok
I umknęła na łodzi ku miastu Hel.
Dzień później do Helu przepyszny wszedł jacht
(złocony ornament na burtach mu lśnił):
Pradziadek przypłynął odszukać ją... Ach!
Bo chciał w blasku żyć oczu, o których śnił.

Takich oczu bez dna szukał mój dziad...

Zapędy pradziadka trafiły na głaz,
Gdy ojciec rybaczki o córce rzekł:
W salonach jej oczy straciłyby blask
I dlatego zostanie w mieście Hel.
Pradziadek do Gdańska powrócił i tam
Na Lastadii żaglowca upiększyć dał kadłub:
Na dziobie rybaczkę wyrzeźbił sam,
Kładąc oczy z prawdziwych szmaragdów.

Takich oczu bez dna szukał mój dziad...
Witam wszystkich syrenkowo zakręconych!
Jestem dość nowym użytkownikiem tego forum. Od dłuższego czasu obserwuję sobie co tutaj się dzieje

A dzisiaj chciałem się pochwalić moją, a właściwie naszą Syrcią, bo jest to nasze rodzinne autko

Na początek może trochę historii... Kiedy to mnie jeszcze na świecie nie było, narodziła się moja parę lat starsza siostra. Jako, że ojciec jakiś czas wcześniej sprzedał poczciwą Warszawę M20, a podróżowanie na działkę pociągiem z małym dzieckiem wózeczkiem itp. było dość niewygodne, powstała potrzeba zakupienia autka. Jak każdy wie w tamtych czasach (lata 80) o samochód nie było łatwo... ale jakoś przypadkiem trafiło się, że gość chciał sprzedać Syrenkę po wypadku (wjechał pod naczepę i ścięło dach) + nową karoserię do niej w w miarę przystępnej cenie. No i stało się, podwozie wjechało do garażu, dwa worki po kartoflach części i oczywiście nowiutka karoseria. Jakiś czas później syrenka reaktywowana wyjechała na drogi. Niedługo potem ojciec zrobił kapitalny remont silnika, bo poprzedni właściciel najwidoczniej jej nie oszczędzał. No i tak sobie jeździła. Ojciec bardzo dbał o ten samochód, nigdy jednak nie miał czasu go poskładać do końca, ale o tym później Potem urodziłem się ja. Od małego pchałem się ojcu na kolana za kierownice, pewnie wielu z Was tak w dzieciństwie miało W dniu, kiedy po raz pierwszy prowadziłem ten samochód samodzielnie, a było to ładnych parę lat temu, najzwyczajniej się w niej zakochałem Od tego czasu ja zacząłem o nią dbać, sprzątanie, woskowanie, polerowanie... Jakieś dwa lata temu zacząłem wygrzebywać części, których ojciec nie miał czasu przez 25 lat zamontować (jak chociażby dekielki na klamki od wewnątrz czy blachy między szybą a tapicerką z tyłu). Niektórych niestety nie znalazłem do dziś. Potem przyszedł czas na poprawę blachy na dole (każdy syreniarz pewnie wie, że mówię tu o przednich blotnikach ), tapicerkę i ogólnie szczegóły wnętrza...

Syrena niestety ( i stety ) nie jest do końca oryginalna. Lakier jest w większości oryginalny, choć na dole już była trochę malowana. Ostatni tłumik jest radosną twórczością mojego ojca Nie powiem, bardzo dobrze spełnia swoje zadanie - chodzi ciszej, ale mimo wszystko nie traci swojego "pyrkania" Zamontowany jest też elektroniczny zapłon, który sprawdza się także rewelacyjnie. Amperomierz też jest dość pomocny... Więcej grzechów nie pamiętam

Samochód od remontu silnika ma przejechane 35 tys i sprawuje się bardzo dobrze. Silnik chodzi elegancko. Wiadomo, że syrenki mają humory, jak to kobiety, ale nawet jak się jej czasem na humory zbierze to i tak do domu dowiezie. Wiecie chyba o czym mówię

Jednocześnie chciałbym się oficjalnie przywitać. Cześć, mam na imię Maciek, jestem syreniarzem od kilku lat

I mam jeszcze takie pytanie... czy jest tu ktoś z Siedlec bądź okolic? Widziałem parę razy 104 na parkingu, ale niestety nigdy nie poznałem jej właściciela.

A poniżej kilka fotek.

PS. Sory za tasiemcowatego posta. Cieszę się, że dotarłeś/aś do tego miejsca

[ Dodano: 2008-12-23, 02:25 ]
Odruch serca i mądra strategia
Jak ze sprawą podobną do perypetii Jelfy z corhydronem poradzono sobie w USA?

Mimo że niewiele da się już poprawić w działaniach administracji i producenta, warto przypomnieć pewną historię choćby po to, by ustrzec się tego rodzaju kłopotów w przyszłości.

Polskim urzędom i działającym u nas firmom farmaceutycznym takie przypomnienie na pewno jest potrzebne.

30 września 1982 r. 12-letnia Mary Kellerman z Elk Grove Village w stanie Illinois obudziła się o świcie z objawami grypy. Rodzice dali jej silny lek przeciwgorączkowy, tylenol, i wysłali z powrotem do łóżka. Gdy wstali o siódmej rano, znaleźli umierającą córkę w łazience. Tego samego ranka w podobnych okolicznościach zmarli Adam Janus, jego brat i bratowa, a w następnych dniach trzy inne osoby. Wszyscy mieszkający w okolicach Chicago. Tak właśnie rozpoczął się największy kryzys, przed jakim kiedykolwiek stanęła firma farmaceutyczna. W latach 80. amerykańscy eksperci od mediów szacowali, że w historii USA tylko zamach na prezydenta Kennedy’ego wywołał większy oddźwięk w mediach
Informacja przede wszystkim

Nikomu nie przyszło do głowy, by wydarzenia ukrywać, w czym akurat nie było zasługi ani producenta, ani władz publicznych – po prostu media powiadomiły o zgonach wcześniej, niż informacje dotarły do firmy i administracji. Jednak pozostała część tej historii sprzed 25 lat uzmysławia, jak daleko nam jeszcze do cywilizowanego świata.

Firma Johnson&Johnson, bo to ona była producentem feralnego leku, nie tylko stanęła w obliczu niewyobrażalnej tragedii, znalazła się też w dramatycznej sytuacji biznesowej. Tylenol miał 35-procentowy udział w rynku, stanowił 7 proc. sprzedaży firmy i przynosił 20 proc. jej zysków rocznie. W pierwszych godzinach kryzysu firma miała jedynie fragmentaryczne, nieprecyzyjne i sprzeczne informacje o tym, co się stało. Ich źródłem były przede wszystkim telefony od zaniepokojonych współpracowników i klientów oraz media. Im dłużej zresztą media zajmowały się tematem, tym więcej przychodziło nieprawdziwych informacji o podobnych zatruciach w innych częściach kraju (w ciągu miesiąca do Urzędu ds. Żywności i Leków napłynęło 270 zgłoszeń o zatruciu tylenolem, z czego tylko 36 było prawdziwych). Oczywiście firma nie miała opracowanej specjalnej procedury kryzysowej na taki wypadek.

Od początku władze J&J, wierząc w procedury kontroli wewnętrznej, były przekonane, że nic złego nie mogło się zdarzyć na etapie produkcji leków. Gdy po kilkunastu godzinach okazało się, że kapsułki leku naszpikowano cyjankiem potasu, firma poinformowała, że w jej fabrykach nie używa się cyjanku do żadnych celów. J&J nie przyjęła postawy „to nie nasza wina i nie nasza odpowiedzialność”, tylko „najważniejsze jest bezpieczeństwo pacjentów” (a nie np. ochrona zysków), jednocześnie nakazując służbom informacyjnym pełną otwartości współpracę z mediami.

Jest to o tyle warte podkreślenia, że prezes J&J James E. Burke za mediami nie przepadał i w swojej trzydziestoletniej karierze udzielił zaledwie kilku wywiadów. PR-owcy zastosowali się jednak ściśle do polecenia i gdy dzień później okazało się, że cyjanek był używany w fabrykach (do trucia gryzoni), firma przyznała się do wprowadzenia opinii publicznej w błąd. Jednocześnie potwierdziła się teoria, że do zakażenia doszło na etapie dystrybucji – szaleniec dodawał do leku cyjanek – bo śmiertelne kapsułki pochodziły z dwóch różnych fabryk. Gdyby jednak firma nie przyznała się do pomyłki z cyjankiem, a informacja wyszłaby z innego źródła, media mogłyby nie uwierzyć, że to nie w fabryce doszło do zatrucia.

Lek jako kozioł ofiarny

Postawienie na pierwszym miejscu bezpieczeństwa pacjentów oznaczało, że J&J wycofa z dystrybucji 93 tys. opakowań tylenolu z okolic Chicago. Burke chciał nawet wycofać produkt w całych Stanach, jednak FBI odradziła takie rozwiązanie, bo mogłoby to zachęcić innych szaleńców do zatruwania leków. Nota bene od pierwszych godzin kryzysu J&J współpracowała ściśle nie tylko z FBI, ale i z Urzędem ds. Żywności i Leków (FDA) oraz władzami lokalnymi.

Operacja wycofania leku ze sprzedaży oraz rozesłania natychmiastowej informacji o zagrożeniu do szpitali, lekarzy i dystrybutorów kosztowała firmę pół miliona dolarów. Wstrzymała ona też reklamy produktu, a następnie zaoferowała bezpłatną wymianę kapsułek na bezpieczne tabletki. Równocześnie wyznaczyła 100 tys. dolarów nagrody za pomoc w ujęciu truciciela.

[ Dodano: 2006-11-21, 02:48 ]
ja oferuje : ale nie wiem czym konwetowac filmy na nasze komy
Dziewczyny z druzyny PL
8mm PL
13 dzilnicaPL
dzis 13 jutro 30
american pie 2 PL
american pie 5 PL
american pie wakacje PL
aerican pie beta house
american soliders PL
Aniolowie apokalipsy 2
as w rekawie
babcisynek PL
borat
bruce wszechmogacy PL
cars Pl
cloud nine PL
cursed
daleko jeszcze PL
deja vu
dlaczego nie PL
dominion
dracula 3 PL
dziweczyny z druzyny 3 PL
epic movie
epoka lodowcowa 2 PL
fuhgt club
garfield PL
garfield 2 PL
gdzie jest nemo PL
Przerwana lekcja muzyki
goraca laska
green street hooligans PL
grybt albert Pl
gwiezdne jaja zemsta swirow PL
hostel
honey PL
how high PL
Indiana jones ostatnia krucjata Pl
ndiana jones poszukiwacze zaginionej arki PL
indiana jnes swiatynia zaglady PL
iniemamocni PL
Ja robot
Jak rozpetlem II wojne swiatowa cz 1 Pl
Jak rozpetlem II wojne swiatowa cz 2 Pl
Jak rozpetlem II wojne swiatowa cz 3 Pl
jescze wiecej mrowek w gaciach Pl
JOB PL
Karol czlowiek Zostal paiezem
kartony piesek leszczek itp PL
koszmar minionego lata
kulodporny mnich
little big man
matrix PL
matrix reaktywacja Pl
matrix revolucje PL
mis Pl
Mr. 3000
mrowka Z
mustang z dzikiej doliny PL
nawiedzony dwor PL
New Yok taxi Pl
nie ma mocnych Pl
noc kawalerow Pl
od kolski az po grob Pl
old school Pl
ona to on
ostatni smok Pl
ostatnie wakacje Pl
parodia terminatora
pila 4
piraci z karaibow
poza zasiegiem PL
przyjaciel wesolego diabla Pl
raratouille PL
resident evil 2 PL
riders Pl
rozmowy kontrolowane PLrybi z ferajny Pl
straszny film 2
straszny film 3
step up
shrek 2 PL
shrek 3 PL
star wars mroczne widmo
star wars powrot jedi
star wars atak klonow
star wars zemsta shitow
stuart malutk Pl
symetria Pl
terminator 2
terminator 3
the amityville
efektt malina
kod da vinci
the footbal factory
the jacked
ostatni samuraj
to ja zlodziej Pl
toy stoy 2 PL
transformers
troja
u-571
u pana boga w ogrodku PL
w 80 dni dookola swiata PL
Whisper PL
nie ostry dyzur
wieczny student 2 PL
wladca pierscieni x-men 2
harry poter zakon feniksa
44 minuty
alien vs predtor 2
desperado 2
ghost rider
hitman
i am a legend
skarb narodow 2
pila 4
shrek 3
resident evil 3
spada
sztuka zrywania
vaila sky
8 mila
czeka na nas swiat
siedmiu krasnoludkow
statek olbrym
super produkcja
alladyn
anastazja
atlantyda 2 atlantyda zaginiony swiat
ona to on
hot fuzz
Łzy słońca
51 stan
ciało
300
opowiesci z narni
resident evil 3
sniper 1,2,3
spadajsztuka zrywania
agenci ardzo specjalni
czeka na nas swiat
czlowiek pies
dlaczego nie
fantastyczna czworka
milosc nie przeszkadzac
statek olbrzym
superprodukcja
wsciekle piesci

oraz inne
Na łożu śmierci leży 80-latek - kochany mąż, ojciec i dziadek. Dookoła zebrała się cała rodzina. Żona, wszystkie dzieci, wnuki oraz kilkoro prawnucząt. Wszyscy w milczeniu wpatrują się w sufit tudzież w podłogę, czekając na zbliżającą się chwilę... Nagle ciszę przerywa dziadek i rzecze:
- Zdradzę wam swój największy sekret... Ja naprawdę nie chciałem się żenić i zakładać rodziny. Miałem wszystko: szybkie samochody, piękne kobiety, sporo przyjaciół i kasę na koncie. Ale pewnego wieczoru znajomy rzekł do mnie:
- "Ożeń się i załóż rodzinę bo nie będzie ci miał, kto podać szklanki wody, kiedy będzie ci się chciało pić na łożu śmierci."
Od tego momentu słowa te nie dawały mi spokoju. Postanowiłem radykalnie zmienić swoje życie i ożenić się. Skończyły się wyskoki z kolegami na piwo. Teraz wyskakiwałem tylko do nocnego po gerberki dla was, dzieci moje. Wieczorne dyskoteki z dziewczynami, zamieniły się w wieczorne oglądanie seriali z żoną... Pieniądze z konta zostały roztrwonione na fundusze inwestycyjne dla was kochane dzieci. Swawolne dni sprzed małżeństwa odeszły jak wiatr... I teraz, kiedy leżę na łożu śmierci ... - wiecie co?
- Co? - wszyscy zdumieni wpatrują się w staruszka.

...

-Nie chce mi się pić...

I jeszcze dowcip polityczny:

Dziennikarz amerykański akredytowany w Węgrzech wypytuje miejscowego:
-Jaki ustrój mają Węgry?
-Nasz kraj jest królestwem.
-Macie więc króla.
-Nie, admirała.
-Macie aż tak dużą flotę?
-Nie mamy dostępu do morza.
-Co powiesz mi o waszych sąsiadach?
-Sąsiadujemy z Rumunią, która zabrałą nasze ziemie.
-Jesteście z nimi w stanie wojny?
-Nie, w sojuszu przeciwko ZSRR.
-Związek Radziecki też zabrał wam wasze ziemie?
-Myśmy ze Związkiem radzieckim nigdy nie graniczyli.

Oraz religijny:

Pewne trzy parafie nawiedziła plaga wiewiórek. Całe dziesiątki rudych
stworzonek zamieszkały w murach kościołów.
Członkowie pierwszej parafii uznali to za wolę Boga i wiewiórki zostały.
W drugiej parafii delikatnie wyłapano wszystkie i wywieziono do lasu,
lecz po trzech dniach wróciły.
Tylko w trzeciej parafii znaleziono właściwe rozwiązanie: wiewiórki
zostały ochrzczone i wpisane do rejestrów parafialnych. Od tej pory
widuje się je tylko na Wielkanoc i w Boże Narodzenie.

(uwaga, może obrazić katolików):

II Wojna Światowa, ulicami okupowanego Krakowa idzie Karol Wojtyła. Nagle zza rogu wyskakuje na niego SSman z pistoletem i krzyczy:
- Halt! Dokumenty!
- Nie mam.
- Dokumenty, polnische schweine, bo rozstrzelam!
- Jak Boga kocham nie mam przy sobie!
- Nie drwij sobie polaczku, dokumenty ale już!
- Naprawde zapomniałem!
SSman odbezpiecza już broń, nagle z niebios zstępuje promyk światłości, pojawia się Anioł Pański i mówi do SSmana:
- Oszczędź tego dobrego człowieka, on będzie w przyszłości wielkim człowiekiem i papieżem, zrobi wiele dobrego na świecie i zostanie obwołany świętym.
SSman się zastanawia, po czym mówi do Anioła:
- No dobra, oszczędzę go, ale pod jednym warunkiem.
- Jakim?
- Że ja będę papieżem zaraz po nim.

U wrót raju św. Piotr pyta duszyczke która próbuje się tam wepchać na chama:
- Ktoś ty?
- Ja? biskup Rzymu.
- Biskup Rzymu? Nie kojarzę.
- No, namiestnik Pański na Ziemi.
- To Bóg ma namiestnika? Nic mi o tym nie wiadomo.
- Jestem głową kościoła katolickiego!
- A co to takiego?
- ....
- Dobra. Czekaj tu, idę spytać szefa.
(tup, tup, tup)
- Panie Boże, masz chwilkę? Jest tu taki jeden, mówi, że jest papieżem, Twoim namiestnikiem na Ziemi, głową czegoś tam..
- Nie kojarzę. Ale moment... Jezusie, może ty coś o tym wiesz?
- Nie, tato, nie kojarzę. Ale pójdę z nim pogadać.
Po chwili wraca Jezus zwijając się ze śmiechu i mówi:
- Pamiętacie to kółko wędkarskie, które zakładałem 2000 lat temu?
- No, i?
- Oni do tej pory działają!

Wilczka napisał/a:

Tak bardzo pomagają, że nie zawsze piskle przezywa swoj pierwszy lot. Owszem powstały później niż ssaki, ale to nie dowodzi tego, ze sa najdoskonalszym dziełem ewolucji. Ssaki sa jednak najepiej przystosowane do gwałtownych zmian srodowiska i ich ciala potrafią pare trików, ktorych ptaki nie posiadają. Ptaki przystosowały się głównie do latania (z wyjatkiem tych, ktore wtornie utracily zdolnosć do lotu) i w tym osiagneły doskonałość.

- Nie każda mysz przeżywa wyściubienie nosa z nory
- Wiem, że nowszy nie znaczy lepszy
- Zarówno ptaki jak i ssaki opanowały przwie wszystki środowiska. Twierdzisz, że ssaki są lepiej przystosowane do zmian środowiska. Na czym sie opierasz?
- Piszesz, że ptaki przystosowały się głównie do latania poza tymi które zatraciły tę umiejętność. To tak jakby napisać, ssaki przystosowały się do biegania, poza tymi które z natury są nieruchawe.

Teraz moje argumenty na korzyść ptaków:
- Wyglądam przez okno i widzę na podwórku dziesiątki ptaków, a z krzaków słyszę kolejne dziesiątki których nie widzę. W miastach mieszkają gołębie, wróble, gawrony, wrony, kawki sroki, sikorki, sokoły, drozdy, szpaki, kosy, słowiki i inne drobne ptaszki śpiewjące po parkach. Ile gatunków ssaków można wymienić? Póldzikie koty, szczury, wiewiórki, jeże i pewnie trochę niepozornych gryzoni.
- Teraz przenieśmy się do lasu. Wszędzie dookoła latają i wydzierają się ptaki. Małe ssaki cicho siedzą w swoich norkach albo lękliwie przemykają. Ujrzenie sarny jest już wydarzeniem.
Dane z encyklopedii: ptaków jest na świecie ok. 9 tys. gatunków, ssaków 4,5- 5 tys. (wg. wikipedii) lub 8 tys. (wg. encyklopedii PWN z roku 67). W Polsce wg. tej ostatniej encyklopedii mamy tylko 80 gatunków ssaków. Kiedyś musiałam się w jeden dzień nauczyć rozpoznawanie ponad 90 gatunków ptaków polskich, tylko tych najbardziej popularnych. Ile ich jest wszystkich nie znalazłam i nie chce mi się szukać.
- Istnieje wyliczenie mówiące o relacji predkości metabolizmu i długości życia. Ponoć serce słonia i ryjówki udzarza podobną ilość razy podczas ich życia. Jakoś nigdy nie widziałam w tych porównaniach ptaków. Kruk jest o wiele mniejszy od słonia, metabolizm zapewne szybszy niż u ssaka podobnych rozmiarów, a długość życia porównywalna. Właśnie nad moją głową świrgolą dwie papużki, załóżmy że wielkości myszy. Każda mysz w ich wieku byłaby trupem. One mają sznasę dożyć kilkunastu lat. Coś w ptasiej konstrukcji zapewnia im to, że... wolniej się zużywają
- Dowodów na ptasią inteligencję nie chce już mi sie mnożyć. Oczywiście nie mówię o kurach ;). Chciałabym powiedzieć, że moje ptaszki są bystre ale niestety nie mogę

Wilczka napisał/a:

Przypomniala mi isę ciekawa sytuacja z szympansami, ktorych uczony języka migowego. Szympansy te wychowywane w niewoli, czasem matki małych malpiatek zaczynały uczyc je i porozumiewać z nimi za pomoca języka migowego. Jednak w kontakcie z dzikimi malpami, czy z takimi ktore języka migowego nie potrafiły, nie mogły się porozumieć.

Nie tylko ludzkimi niewowletami zajmują się zwierzeta. Opisane były przypadki, kirdy lwica przygarniala młode antylopy i opiekowała się nimi dopoki nie zdechły z glu lub wycieńczenia. Nie mogla karmić roslinożercy, gdyz trochę różni się składem.

Słyszałam o obydwu przypadkach. Film o lwicy i antylopie powtarzają czasem na Animal Planet ale jest na tyle smutny, że nigdy nie obejrzałam go do końca.
Trynek (niem. Trynek, Trynnek oraz najmłodsza Trinneck) - dzielnica miasta Gliwice od 1887 roku.
Nazwa prawdopodobnie wywodzi się od niemieckiego: Die Tränke czyli wodopój.
Nazwa Trynek odnosi się dziś oficjalnie wyłącznie do nowych osiedli zbudowanych na południe od ul. Pszczyńskiej. Jednakże ludność autochtoniczna używa jej głównie na określenie okolic ulicy Pszczyńskiej oraz Bojkowskiej, co zostało poświadczone jeszcze na pierwszym polskim planie miasta z 1945 roku, gdzie Trynek to także nazwa jednej z uliczek w okolicach ul. Pszczyńskiej (dziś uliczka ta nosi nazwę Sobótki).
Pierwsza wzmianka o Trynku (na Trinku) pojawia się w 1482 roku.

Dawna wieś była usytuowana wzdłuż ulicy Pszczyńskiej (od obecnej ul. Nowy Świat do ul. Bojkowskiej). Wieś nie miała własnego kościoła, posiadała jednak kaplicę spaloną przez Sowietów w roku 1945.

Miasto słynęło z wyrobu chmielu, na Trynku były chmielniki.

Kalendarium:

W 1887 roku Trynek (wzdłuż ul. Pszczyńskiej, wówczas Przyszowskiej - Preiswitzer Strasse) przyłączono do Gliwic.
W 1901 roku uruchomiono kolejkę wąskotorową Gliwice-Trynek - Racibórz-Płonia, która w 1991 została zlikwidowana.
W 1912 roku uruchomiono już nieistniejącą Kopalnię Węgla Kamiennego Gliwice, a w 1916 także nieistniejącą Koksownię Gliwice.
W 1925 roku otwarto lotnisko pasażerskie.
W latach 1938-39 powstaje kolonia górnicza wzdłuż ul. Dzierżona i ul. Jasnej. Na Trynku była czynna duża cegielnia.
Po II wojnie światowej powstają osiedla mieszkaniowe Trynek A oraz Trynek B, a w latach 80. powstaje osiedle mieszkaniowe Franciszka Zubrzyckiego.
W dniu 6 października 1991 roku odbyła się konsekracja kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej przez ks. bpa Gerarda Kusza.
W 1999 roku na płycie lotniska odbyła się wizyta papieża Jana Pawła II. Początkowo miała się odbyć 15 czerwca ale z powodu choroby niespodziewanie odbyła się 17 czerwca gdzie zgromadziło się w tych dwóch dniach ponad pół miliona wiernych.
W 2005 roku zaczyna powstawać projekt Nowe Gliwice. Założeniem projektu Nowe Gliwice jest przekształcanie terenów poprzemysłowych w strefę przedsiębiorczości. Na terenach zlikwidowanej Kopalni Węgla Kamiennego Gliwice przy ul. Bojkowskiej ma powstać Gliwicka Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i humanistyczne studium zawodowe. Planowane zakończenie robót wrzesień 2008.
Na terenie dzielnicy znajduje się lotnisko sportowe Aeroklubu Gliwickiego oraz osiedle mieszkaniowe Franciszka Zubrzyckiego. Na terenie osiedla działa Stowarzyszenie "NASZ TRYNEK".

Kościoły i kaplice
-Kościół Matki Boskiej Częstochowskiej
Cmentarze
-Cmentarz Trynek
-Cmentarz hutniczy
Edukacja
-Szkoła Podstawowa Numer 5
-Szkoła Podstawowa Numer 16
Gimnazja:
-Gimnazjum Numer 4
-Prywatne Gimnazjum Filomata
Licea:
-Prywatne Liceum Filomata
Szkoły zawodowe:
-Zespół Szkół Samochodowych im. Gen. Stefana Roweckiego "Grota"
-Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych im. Unii Europejskiej
Wzdłuż części granic dzielnicy przebiega autostrada A4 , droga krajowa 44 i droga krajowa 78 .
Witam
Ja natomiast szukam dwóch filmów animowanych i jednego fabularnego z lat 70 początek 80. Dwa pierwsze oglądałem w kinie trzeci w TV.

1. Coś jak "W 80 dni dookoła świata" tylko że potem oglądałem serial w TV i to nie było to. To co było wspólne to bohaterowie - zwierzęta. Ale tym co się różniło to fajniejsze pojazdy w tym kinowym pamiętam czerwony samolot z trzema płatami którym przez krótki okres podróżowali bohaterowie i jak do nich strzelali to jak im opadały skrzydła to lecieli dalej bo jeszcze mieli dwie pary potem już jedną, albo jakiś ich etap podróży odbywał się pod wodą gdzie płynąc batyskafem za nimi podążała olbrzymia łódź podwodna "czarnego charakteru" w kształcie rekina. Na końcu filmu natomiast bohaterowie ścigali się w wieży w której był wielki zegar. Pamiętam jak te tryby tak jak w filmie z Chaplinem przesuwały bohaterów (nie mylić z czeskimi trzema żukami ) - to był animowany film przygodowy podobny trochę właśnie do "W 80 dni dookoła świata". Jeszcze o ile dobrze pamiętam jeden z bohaterów był świetnym mechanikiem.
W opisie W 80 dni dookoła świata na nostalgii jest wspomnienie że była wersja kinowa ale tak jak wspomniałem to co pamiętam było jakoś tak bardziej odbajerzone no i etap podróży odbywał się pod wodą. Ten telewizyjny był taki bardziej realny balony, pociągi, statki a tamten miał fantastyczne pojazdy.

2. Tutaj to jakaś animowana wersja Wyspa Skarbów. Pamiętam że pod koniec filmu wyspa była w kształcie loga piratów tzn czacha z piszczelami. Skarb ukryty był w wulkanie zalanym wodą. Dostać się do tego skarbu można było "odkorkowując" niszcząc ścianę w jaskini znajdującej się na stoku tego wulkanu a wtedy cała woda wypływała.

3 . Film fabularny SF puszczony w TV na pewno w drugiej połowie lat 70. Film z gatunku olbrzymich potworów. Ziemia została zaatakowana przez dwa giganty (jeden był srebrny bądź złoty miałem czarno-białego Beryla z przystawką do odbioru fal UKF czy jakoś tak ) a ratunkiem była figurka wojownika znaleziona w jaskini przez chłopca która zamieniała się w gigantycznego obrońcę. Pamiętam jak w trakcie walki wyciągał z brzuch taki świetlisty miecz. Był tam tez jakiś dziadek. Aha na pewno to nie jest Godzilla i król Sasser/Sesser czy jakoś tak.

Pozdrawiam

P.S.
Z seriali TV warto dodać w nostalgii
"Gazda z Diabelnej" fajny dziejący się tuż po II wojnie.
"3+ jedna" bardzo fajny polsko-czeski serial
"Karino"
"Był sobie kosmos" kapitalny serial

P.P.S
Przypomniał mi się jeszcze cykl seriali "Człowiek i te wspaniałe maszyny" były samoloty pociągi chyba czołgi. Cały przekrój od początków np lotnictwa, zdjęcia, filmy archiwalne do czasów współczesnych (lata 70/80 ). Jako dzieciak oglądało się to z zapartym tchem.


Małgorzata Kożuchowska

Wychowywała się w Toruniu. Ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie (1994), należy do zespołu warszawskiego Teatru Dramatycznego. Popularność przyniosły jej role filmowe i telewizyjne, m.in. Kiler (1997), Kiler-ów 2-óch (1999), M jak miłość (2000 -). Laureatka nagrody "Złota Kaczka" w kategorii "Najlepsza polska aktorka 2003", 2004 i 2005 otrzymała także nagrody czytelników pisma "Tele Tydzień" - "Telekamera" w 2004 i 2005. Nominowana do "Telekamery" 2006, została uhonorowana katarzynką w Piernikowej Alei Gwiazd w Toruniu.
Na scenie Teatru Narodowego w Warszawie zagrała gościnnie trzy postacie w "Błądzeniu po peryferiach" według Witolda Gombrowicza, w reżyserii Jerzego Jarockiego; w Teatrze Komedia w Warszawie zagrała w spektaklu "One" na podstawie sztuki Pam Gems w reżyserii Krzysztofa Zaleskiego. W 2006 roku wydała płytę pt. W futrze w której nagraniu aktorce pomogła formacja Futro. Płyta stała się dodatkiem do magazynu ELLE a nad jej patronatem czuwało Radio PiN102FM i SORAYA. Album zawierał takie piosenki jak: "F jak love", "U jak over", "T jak zostaw", "R jak zdrada" i "O jak kocham".
Została uhonorowana w Alei Gwiazd w swym rodzinnym mieście Toruniu (gdzie się uczyła i mieszkała), gdzie na Rynku Staromiejskim odsłoniła drugą z serii "katarzynek" – podpisów słynnych torunian. Od października 2007 roku jest ambasadorem Fundacji Mam Marzenie.
Jest córką współpracownika Radia Maryja, dr Leszka Kożuchowskiego.
30 sierpnia 2008 wyszła za mąż za Bartosza Wróblewskiego (dziennikarza, obecnie reportera Panoramy).

Dyskografia

2006: W futrze
Single
"Rozkwitały pąki białych róż" – 2008

Filmografia

2008-(obecnie) : Teraz albo nigdy! jako Katarzyna Marczak
2008: Senność jako Róża,
2007-(obecnie): Tylko miłość jako Maja Kryńska
2007: Kryminalni jako Natalia Orłowska scenarzystka i partnerka M. Brodeckiego
2007: Niania jako Nicole, wypalona gwiazda rocka
2007: Hania jako Kasia
2007: Dlaczego nie! jako Renata
2006: Konflikt interesów (Kino Akcji)
2005: Komornik jako Anna
2005: M jak Miłość, czyli poznajmy się jako ona sama
2004: Kilka godzin z Claire jako Claire
2003: Sloow jako Super Laska
2003: Superprodukcja
2003: Zróbmy sobie wnuka jako Zosia Koselówna
2001: Wtorek jako Małgosia
2000: Co nie jest snem (teatr TV) jako Eunice
2000-2001: Przeprowadzki jako Lilianna Hirsz
2000-(obecnie): M jak miłość jako Hanka Mostowiak
1999: Kiler-ów 2-óch jako Ewa Szańska
1999: Lot 001 jako Recepcjonistka Agata
1999-2005: Na dobre i na złe jako Jolanta Majewska (1999)
1999: Uciekając przed
1998: Matki, żony i kochanki (seria II) jako Edyta
1997: Złotopolscy jako Jagoda (1998)
1997: Sława i chwała jako dziewczyna zabita w pierwszym dniu powstania warszawskiego
1997: Rodziców nie ma w domu jako Kosa
1997: Kiler jako Ewa Szańska
1997: Zaklęta jako Ola
1997: Pokój 107 jako Ela
1996: Pasaż (Passage) jako Betty
1995: Młode wilki jako Marzanna
1994-1995: Fitness Club jako Maryjka
1994: Oczy niebieskie jako Harcerka
1994: Ptaszka jako Maria

Występy gościnne

1980-2000: Dom jako Jadwiga Uziębło, rodząca dziewczyna

Polski dubbing

2008: Madagaskar 2 jako Gloria
2006: I Ty możesz zostać bohaterem jako Yankee Irving
2006: Franklin i skarb jeziora - Śpiew piosenki
2005: Madagaskar jako Gloria, Hipopotamica
2005: Szeregowiec Dolot - Charllote De Gaulle
2004: W 80 dni dookoła świata jako Monique
2004: Pinokio, przygoda w przyszłości jako Pinokio
2003: Old School: Niezaliczona - Heidi
2001-2003: Aparatka jako Sharon Spitz
2001: Zakochany kundel II: Przygody Chapsa jako Lili
2001: Potwory i spółka jako Celinka
1994: Molly jako Daniela
1993: Kalifornia jako Adele Corners

Nagrody i odznaczenia

2007 – Kobieta Roku Glamour w kategorii "Aktorka".
2005
Srebrny Motyl – nagroda miesięcznika „Super Linia” za promowanie zdrowego trybu życia.
Telekamera 2005 w kategorii „Aktorka”.
2004
Złota Kaczka w kategorii „Najlepsza polska aktorka roku 2003”.
Telekamera 2004 w kategorii „Aktorka”.
Piernikowa Aleja Gwiazd na toruńskim Rynku Staromiejskim, tablica w kształcie piernika z odlewem autografu.
Aleja Gwiazd w Międzyzdrojach, odciśnięcie dłoni
W wieku 25lat urodzilam synka. Bylo to ponad 20miesiecy temu. Przez okres ciazy (9miesiecy:)przytylam +30!!!kilogramow. Gdy "szlam"rodzic wazylam 80 kilogramow. Byla to moja druga ciaza,choc pierwsz,ktora zakonczyla sie sukcesem.
Wiec DBALAM przez ten czas blogoslawiony o siebie i o Malenstwo:)Dbali tez wszyscy dookola mnie,a objawialo sie to niesamowitymi ilosciami czekolady(dostarczjacej hormon szczescia:)i innymi niesamowitymi pysznosciami oraz fast foodami, ktore pochlanialam w ogromnych ilosciach "dla dobra Dziecka", nie zastanawiajac sie nawet nad tym jaka krzywde wyrzadzam sobie.
Gdy Malenstwo przyszlo na swiat zaczelam podchodzic do siebie bardziej rygorystycznie. Odstawilam cukier i wszelkie slodycze, jak i potrawy smazone i z glebokiego oleju, a mleko krowie zastapilam sojowym. Nie bylo mi specjalnie ciezko, bo mialam swiadomosc, ze robie to nie tylko dla siebie, ale takze dla mojego Synka, ktorego karmilam wlasnym mlekiem. Po 10miesiacach "odstawilam" okruszka od piersi i ...stanelam na wage i... chcialo mi sie plakac. Moja waga w dalszym ciagu wachala sie pomiedzy 65-67kg. I moze to sie komus wydac najnormalniejsza waga, ale przy moim wzroscie (154)to troszke duzo za duzo:) prawidlowa waga dla mnie (biorac pod uwage wzrost i wiek)to 50-55kg ,zeby BMI (body mass index) byl prawidlowy.
Postanowilam wiec to zmienic.
Ze strony meza nie mialam specjalnego dopingu, poniewaz on nie potrafi spojrzec na mnie obiektywnie i przez caly cas powtarza "dla mnie jestes piekna, Twoje cialo jest idealne...itp"
I jest to bez watpienia mile, ale na dluzsza mete utwierdza czlowieka w tym przekonaniu i sprawia, ze spoczywamy na laurach.
Ograniczylam sporzywane posilki -tzn podzielilam je. Jadlam polowe porcji, ktora sporzywalam dotychczas. Przestalam podjadac miedzy posilkami-pilam wode-duuzo wody W miedzyczasie zaczelam biegac. 3 razy w tygodniu po ok45min. Zaczelam czuc sie lepij, pewniej, poprostu zdrowiej. 3miesiace temu pojechalam do Polski na ponad 2 miesiace,aby dziadkowie nacieszyli sie wnukiem, ktorego nie widzieli pol roku, i nie zobacza przez nastepne 8 miesiecy. Byl to idealny czas aby zrobic cos dla siebie. Chodzilam wiec na cwiczenia- na bieznie i rowerek -pod cisnieniem (przez 2 miesiace praktycznie 3 razy w tygodniu po 30min). Ubylo mi pare centymetrow w biodrach, pasie i brzuchu. Przed Swietami Bozego Narodzenia po raz pierwszy uslyszalam o diecie kopenhaskiej. Do Wigilii pozostalo jednak tylko 11 dni,wiec nie moglam jej zaczac, poniewaz ma ona trwac nie mniej nie wiecej jak 13 dni. Po swietach wrocilismy z mezem i synkiem do domu (do Holandii) i zrobilam sobie po raz pierwszy w zyciu tak swiadome postanowienie :"ODZYSKAM SWOJA WAGE" w 2007roku:). To znaczy strace 10 kilo:) Sprawdzilam w kalendarzy urodziny, imieniny i ewentualne imprezy na najblizszy czas i najidelnieszymi okazalo sie 13dni od 22.01.07 do 3.02.07. Rozpoczynam pierwszy etap odchudzania-zmiany trybu zycia. Zaczelam w poniedzialek:)

o diecie: http://www.niedziela.nl/forum/viewtopic.php?t=539

>